Tomek Marczyński: "to jeden z moich lepszych sezonów"

Niemalże każda rozmówka z Tomkiem Marczyńskim kończy się tym samym sympatycznym hasłem: „Pozdro Ziomy!”. Ale zanim dojdziemy do końca, rozpocznijmy od... początku. Przed najbliższym Tour de Pologne pogadaliśmy sobie krótko z aktualnym mistrzem Polski. Popularnym „Mańkiem”.

Tunezja, Maroko, Chiny. Ciężko było się przyzwyczaić do trochę innych wyścigów niż te z WorldTouru?

Nie, w życiu trzeba umieć czerpać radość z tego co masz. Nowe doświadczenia, nowi ludzie, inne kultury. Bardzo ciekawy czas.

Patrząc na ciebie, twój optymizm, nastawienie, to transfer do tureckiej ekipy był chyba strzałem w dziesiątkę. Jak się  czujesz – ponownie – na emigracji?

Na emigracji czuję się świetnie. To co dla mnie najważniejsze to fakt, że ekipa od samego początku bardzo we mnie wierzy i docenia moje wysiłki.

Byłeś w Vacansoleil, byłeś w CCC Polsat. Czym różni się od nich Torku?

Torku to specyficzny przypadek. Zupełnie coś nowego, całkowicie różna mentalność, ale wszystkie te różnice niesamowicie spaja osoba Lionela Marie, który wprowadza do ekipy profesjonalizm i spokój.

Byli jacyś inni chętni zainteresowani twoją osobą? W końcu nie zawsze trafia się taki kąsek jak 13. kolarz Vuelty a Espana czy dwukrotny najlepszy góral Tour de Pologne.

Oprócz ekipy z Turcji miałem jedną propozycję Pro-Conti i kilka kontynentalnych, ale oferta Torku najbardziej przypadła mi do gustu (śmiech).

Ze względu na coś nowego i nowe wyzwania?

Z wielu względów (śmiech).

marczynski

Biorąc pod uwagę wyniki z tego roku, to jest to chyba jeden z twoich najlepszych sezonów.

Tak, na pewno to jeden z moich lepszych sezonów. Brak kontuzji, ciągłość treningowa i wyścigowa sprawiły, że znowu wróciłem do swojego poziomu.

Ciężko było po sezonie 2014, kiedy szefostwo CCC, łagodnie mówiąc, niezbyt było zadowolone z twojej dyspozycji?

Nie było łatwo, ale dałem radę i zupełnie nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Uważam, że po sezonie 2013, który minął pod znakiem kontuzji, w zeszłym roku sukcesywnie wracałem do dobrej formy i przyczyniłem się znacznie do wygrania dwóch mistrzostw kraju przez ekipę z Polkowic, a przyczynę naszego rozstania bardziej upatrywałbym w osobistych relacjach z jednym z dyrektorów, niż w niezadowoleniu ze mnie teamu , któremu osobiście dużo zawdzięczam i któremu również wiele od siebie "dałem".

Tabloidowo teraz dopytam, chociaż chyba wiem: to z kim się nie rozumiałeś?

Ten, kto śledzi kolarstwo, dobrze wie z kim.

Kapitalna w twoim wykonaniu Sobótka. Skompletowałeś hattrick we wspólnym po całym dniu w ucieczce. Kiedy byłeś pewien, że możesz zdobyć złoto. Bo chyba nie dopiero na finałowej kresce...

Już na czasówce, którą przejechałem bardziej treningowo, czułem się dobrze. Wiedziałem, że jeśli tylko mądrze pojadą start wspólny, będzie mnie stać na zwycięstwo. Podczas samego wyścigu starałem się kontrolować to, co działo się na trasie i wykorzystać jak najlepiej przewagę liczebną rywali. Taktycznie wyścig wyszedł mi perfekcyjnie. Co do samego finiszu, nie mogłem tego nie wykorzystać. Dojechałem z w miarę świeżą nogą, a takie mety ze wznoszącą się tendencją są dla mnie idealne.

Sądzisz, że ten rezultat coś zmienił w sensie postrzegania ciebie przez media czy związek? Pytam, bo można było odnieść wrażenie, że „Maniek” poszedł w odstawkę, teraz ściga się gdzieś na Bliskim Wschodzie, więc "po co nam on, jeśli mamy Kwiatka czy Majkę".

Nie chcę porównywać się tutaj do Majki czy Kwiatka, ale biorąc pod uwagę moje wyniki z początku sezonu i tak naprawdę największą ilość zwycięstw UCI, byłem, mocno zdziwiony, kiedy zobaczyłem, że selekcjoner Piotr Wadecki nie znalazł dla mnie miejsca nawet w rezerwie na Igrzyska Europejskie w Baku. Cieszę się, że skład na TdP wziął już w swoje ręce Prezes PZKol Wacław Skarul i docenił moje tegoroczne rezultaty, za co bardzo mu dziękuję. Mam nadzieję, że znajdzie się jeszcze dla mnie mnie miejsce na przedolimpijski start w Rio w tym roku i, jeśli wszystko będzie szło po mojej myśli, będę walczył o miejsce w kadrze o start w tym samym miejscu w 2016 roku.

Wspomniałeś TdP. Pojedziesz w kadrze narodowej. Z jakimi zadaniami, jakimi celami?

Ostanie trzy tygodnie spędziłem na wysokości, gdzie bardzo ciężko pracowałem. Moja dyspozycja jest dobra i zrobię wszystko, aby jak najgodniej prezentować koszulkę mistrza kraju na naszym narodowym tourze. O zadaniach dowiem się na odprawie przed wyścigiem.

A czy tę koszulkę zobaczymy w przyszłym sezonie gdzieś indziej, niż w Torku?

Jeszcze nie podjąłem decyzji, ale nie wykluczam, że trykot MP będzie jeździć w barwach jednej z worldtourowych ekip.

Zapomniałeś już o MŚ w Valkenburgu i tym pechowym upadku?

Tak, szybko zapominam mało przyjemne momenty.

To te przyjemniejsze mogą być w Richmond, dokąd wylecisz z automatu jako mistrz kraju.

Bardzo się z tego faktu cieszę i dołożę wszelkich starań, aby moja obecność na tej imprezie była jak najbardziej przydatna dla naszej reprezentacji.

„Mańka” nie da się nie lubić. Ten luz, to poczucie humoru. Zdajesz sobie z tego sprawę, że dysponujesz jednym z najbardziej rozbudowanym i szalonym fan-clubem w kraju?

Super, dziękuję i zatem pozdrawiam wszystkich kibiców.

Czego mają ci życzyć?

Tylko zdrowia.

fot. nr 1 Łukasz Huzarski
fot. nr 2 Tomek Marczyński/FB

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: