Criterium du Dauphine 2015: wypowiedzi po 7. etapie

Chris Froome

Po wczorajszym gorszym dniu Chris Froome znowu pokazał, że im bliżej Tour de France forma jest coraz lepsza. Kapitan teamu Sky wygrał królewski etap Criterium du Dauphine.

Froome zaatakował na cztery kilometry do mety, podążyć za nim był w stanie jedynie Tejay van Garderen (BMC Racing). Duet dogonił w drodze na Montee du Bettex ostatnich uciekinierów dnia, potem „Biały Kenijczyk” jeszcze raz przyspieszył zostawiając swojego amerykańskiego kolegę z tyłu.

Nie mogło pójść mi lepiej. Moi koledzy z drużyny robili dla mnie wszystko, jechali na całego, narzucali bardzo szybkie tempo. Wczoraj nie mogliśmy wykorzystać wspaniałej pracy grupy Sky. Wyścigi etapowe są wspaniałe z tego powodu, że nie możesz spodziewać się, iż po dniu, w którym dałeś z siebie wszystko, następnego dnia zaserwujesz powtórkę

– mówił Froome.

Koszulkę prowadzącego w klasyfikacji generalnej ponownie założył van Garderen, który nad drugim Froome’m ma 18 sekund przewagi.

Kiedy ruszył Froome, nie miałem żadnych szans, by złapać jego koło. Wcześniej powiedziałem mu, byśmy współpracowali, bo ja jestem zainteresowany generalką, a on etapem. Myślałem, że może, podobnie jak w przypadku Pra-Loup, złapię go jeszcze w końcówce, ale tym razem nic z tego nie wyszło. Super, że znowu mamy w naszych szeregach żółty trykot.  Byliśmy wczoraj niezadowoleni i smutni, bo ją musieliśmy oddać. Ale dzisiaj przystąpiliśmy do etapu niezwykle zmotywowani i z jednym celem. Mam nadzieję, że w niedzielę dowieziemy tę koszulkę do mety. Tegoroczna edycja jest bardzo zwariowana

– dodał 26-letni van Garderen, który w „Delfinacie” zajął 3. miejsce w 2010 roku.

fot. ASO/X.Bourgois

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: