Giro d'Italia 2015: Alberto Contador przecierpiał najdłuższy etap

Lider Tinkoff-Saxo mimo dwukrotnie zwichniętego stawu barkowego bezpiecznie ukończył 264-kilometrowy etap.

Alberto Contador podpisał listę startową, rozpoczął, a po ponad siedmiu godzinach ukończył najdłuższy etap tegorocznej edycji Giro d'Italia. 32-letni zawodnik przetrwał siódmy odcinek włoskiego Grand Touru mimo zwichnięcia stawu barkowego i nadal pozostaje liderem klasyfikacji generalnej.

Contador upadł w kraksie na finiszu szóstego etapu i doznał zwichnięcia stawu barowego i stłuczenia kolana. Hiszpan po raz drugi bark uszkodził jeszcze za linią mety i choć prześwietlenia nie wykazały złamań, kolarz ekipy Tinkoff-Saxo noc spędził z ręką obłożoną lodem, do samego ranka niepewny startu.

Przed etapem Hiszpan pojawił się na starcie i w koszulce lidera podpisał listę startową. Kilka minut później kręcił już w peletonie. Kolarze w siodełku spędzili dziś niemal siedem i pół godziny - do pokonania były 264 kilometry - co dla kontuzjowanego zawodnika było ciężką próbą.

Cieszę się, że przebrnąłem przez ten długi dzień. Jeszcze wczoraj nie byłem pewny czy mi się uda. Czułem ból, ręka mi naprawdę dokuczała. Spędziliśmy ponad 7 godzin na trasie, po czterech już sam nie wiedziałem jak mam trzymać kierownicę

- powiedział Contador, który przez większość etapu lewą dłoń trzymał na środku kierownicy, spokojnie jadąc w otoczeniu kolegów.

Zwycięzcy Giro z 2008 roku w końcówce pomogła ekipa - po skasowaniu ucieczki na czele peletonu zameldowali się Ivan Basso i Michael Rogers, narzucając mocne tempo i wybijając z głowy rywali myśli o podkręceniu tempa lub ataku.

Contador do mety dotarł bez problemów, choć przyznał, że dzień kosztował go dużo wysiłku i bólu.

Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej, ale przede mną ciężkie dni. Trzeba je przetrwać najlepiej jak się da. Jutro sprawy się komplikują. Czekałem na ten odcinek, chciałem zaatakować. Teraz muszę pojechać spokojniej, nie wychylać się. Zobaczymy co zrobią rywale. W tej chwili jedyne co zaprząta mi głowę to obłożenie ręki i kolana lodem by jak najlepiej się zregenerowały

- oznajmił.

Peleton Giro d'Italia jutro mierzy się z drugim górskim finiszem - w końcówce do pokonania Campitello Matese (kat. 1; 13 km; 6,9%, maks. 12%).

fot. ANSA/DANIEL DAL ZENNARO

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: