MSR 2015: Alexander Kristoff: "po prostu zafiniszować"

Rok temu Alexander Kristoff trochę niespodziewanie wygrał Mediolan-San Remo. Dzisiaj norweski sprinter spróbuje powtórzyć swój wyczyn i obronić tytuł „wiosennego mistrza świata”.

W sezonie 2014 reprezentant teamu Katusha okazał się najszybszy na kresce z 25-osobowej czołówki, która uformowała się na Poggio. W deszczowym finale Kristoff nie dał szans Fabianowi Cancellarze (Trek) oraz Benowi Swift (Sky).

San Remo jest wyjątkowym wyścigiem, bez dwóch zdań. To było moje pierwsze zwycięstwo w naprawdę ważnym wyścigu. „Primavera” jest pełna zagadek, nigdy nie wiadomo, jak się potoczy. Będziemy świadkami otwartego wyścigu, bo można go wygrać na wiele sposobów: w sprincie, z grupy, która stworzy się na Poggio, bądź nawet z wcześniejszego odjazdu. Dlatego też jest tak dużo faworytów. Około 20

– mówił 27-latek w rozmowie z portalem Cyclingnews.

Do grona pretendentów Kristoff zalicza: Cancellarę, Marka Cavendisha (Etixx-Quick Step), Petera Sagana (Tinkoff Saxo), Michaela Matthewsa (Orica-GreenEdge) czy Johna Degenkolba (Giant-Alpecin).

Jak na razie wersja Kristoffa A.D. 2015 może się pochwalić triumfami etapowymi w Tour of Qatar (trzy), Tour of Oman oraz Paryż-Nicea. Forma więc jest dobra.

Według mnie najważniejsze dla przebiegu rywalizacji jest Poggio. Jeśli zaatakuje na tym podjeździe któryś z wymienionych zawodników, może będę miał problemy, by pognać za nim. Zobaczymy jednak, jak się będę czuł. Będę mógł liczyć na pomoc Luki Paoliniego. Gdybym jednak w końcówce pozostał bez wsparcia, będzie oczywiście o wiele ciężej. Wierzę jednak, że Luca będzie na miejscu. Dla mnie jest on strasznie ważny. Nie sądzę, bym musiał atakować. Powinienem raczej przebrnąć przez Poggio w czubie, a potem włączyć się w sprint

– dodał.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: