"Didi" Thurau nic nie wie o dopingowej działalności niemieckiego związku

Ikona niemieckiego kolarstwa przełomu lat 70. i 80., nikt inny jak Dietrich „Didi” Thurau, który swego czasu przyznał się do dopingu, jest zaskoczony zarzutami wobec Niemieckiego Związku Kolarskiego (BDR).

Wczoraj pojawiła się informacja mówiąca o finansowaniu przez federację od 1975 do 1980 roku systemu dopingowego, którego centrum znajdowało się w klinice uniwersyteckiej we Fryburgu.

Nic mi o tym nie wiadomo. Kiedy brałem udział w mistrzostwach świata amatorów w Meksyku w 1974 roku, nikt o niczym nie mówił. Wtedy wszyscy jechaliśmy o wodzie

– powiedział Thurau.

„Blond Anioł” w 1977 i 1979 roku zajmował drugie miejsce na mistrzostwach świata, teoretycznie więc miał coś wspólnego ze związkiem poprzez reprezentowanie barw narodowych.

Ale tylko na papierze. Tak naprawdę każdy przyjeżdżał na czempionat z własną drużyną. Jedynie mieszkaliśmy w hotelu zarezerwowanym przez związek

– dodał Thurau, ojciec Björna, który od tego sezonu ściga się dla Bora-Argon 18.

Pierwszy raz BDR o podejrzeniach usłyszał w 2013 roku. Jednak i wtedy, i teraz nie chce zająć stanowiska wobec inkryminacji. Prawdopodobnie brakuje mu wiedzy...

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: