Mathieu van der Poel najmłodszym mistrzem świata w historii przełajów

20, 20 i 23 lata to wiek medalistów mistrzostw świata elity w kolarstwie przełajowym.

Rywalizację w czeskim Taborze zdominował Mathieu van der Poel. Holender 19 stycznia świętował 20 urodziny, a dziś prowadził od samego startu do mety, nie popełniając większych błędów, na krętej, wymagającej technicznie trasie. Tym samym został najmłodszym mistrzem świata w historii, zajmując miejsce Erika De Vlaemincka, który w 1966 roku miał blisko 21 lat.

Mathieu pochodzi z kolarskiej rodziny. Jego dziadkiem jest legendarny Raymond Poulidor, a tata Adri mistrzem świata w przełajach (1996), etapowym zwycięzcą Tour de France oraz m. in. Ronde van Vlaanderen (1986) i Liege-Bastogne-Liege (1988).

Nowy mistrz długo planował występ w wyścigu młodzieżowców, jednak zwycięstwo przed tygodniem w ostatnim Pucharze Świata, a także wcześniejsze sukcesy w Superprestige i Bpost Bank Trophy, skłoniły go do zmiany decyzji.

Jak do tej pory to była moja najlepsza decyzja w życiu

- powiedział na mecie złotego wyścigu.

W zeszłym tygodniu pokazałem w Hoogerheide, że mogę wykonać dobrą robotę w stawce elity. A dziś za mną niesamowity dzień. Trasa był bardzo techniczna, coś w czym czuję się naprawdę dobry. Podczas wyścigu cały czas odczuwałem presję, ponieważ przewaga ani na moment nie była wyraźna, kręciła się w okolicach 10 sekund. Było ciężko, ale zeszłotygodniowy sukces, dodał mi pewności siebie. Gdy tylko różnica malała, przyspieszałem i nikomu nie pozwoliłem znaleźć się na moim kole.

To był jeden z moich najlepiej rozegranych wyścigów. Ruszyłem i nawet nie patrzyłem za siebie, gdy zbliżał się Van Aert. Skoncentrowałem się na unikaniu błędów. Powtarzałem sobie: 'jedziesz na mistrza'. Trudno mi jeszcze w to uwierzyć.

Drugim bohaterem wyścigu był o osiem miesięcy starszy od Holendra Wout Van Aert. Belg po kłopotach technicznych - dwukrotnych kłopotach z łańcuchem, przebitej oponie oraz upadku, stracił kontakt z van der Poelem. Znalazł się na dalszej pozycji, ale dzięki niesamowitej końcówce wyrwał srebrny medal. Mimo tego na mecie nie ukrywał wielkiego rozczarowania.

Miałem naprawdę dobre nogi i muszę powiedzieć, że byłem najmocniejszy w stawce. Dziś nie zdobyłem srebra, a straciłem złoto.

Po pierwszym incydencie z łańcuchem szybko wróciłem do czołówki. Drugi nie spowodował żadnego problemu, ale zaraz upadłem. Zraniłem ramię i straciłem minutę. Myślę, że miałem najlepszy czas ostatniego okrążenia, ale było już za późno na doścignięcie van der Poela. Co za rozczarowanie, byłem naprawdę bardzo silny.

Najstarszy na podium Lars van der Haar drugi raz z rzędu zdobył brązowy medal.

Umówiliśmy się z Mathieu, że nie będziemy się ścigać, wioząc przeciwnika na kole. Na ostatniej pętli byłem kompletnie wyjechany. Popełniłem błąd, dając się wyprzedzić Van Aertowi. Nie miałem nawet sił do walki z nim na finiszu.

Wcześniej na trasie zauważyłem, że Kevin Pauwels pęka. Odskoczyłem od niego, podejmując próbę doścignięcia Mathieu. Było na to za późno, a wcześniej nie chciałem wieźć za sobą Kevina. Na ostatnich rundach ciężko już mi się kręciło, ale wypadłem dzisiaj dobrze

- powiedział Holender.

fot. Giant-Alpecin

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: