Tour de France 2014: wypowiedzi po 10. etapie

Tylko przez jeden dzień Tony Gallopin zakładał maillot jaune, ale za to w jakim: najważniejszym dniu wszystkich Francuzów, w narodowe święto. Niestety zawodnik teamu Lotto-Belisol nie zdołał obronić prowadzenia w Tour de France.

To był mój najgorszy dzień na rowerze. Cztery godziny cierpienia. Każdy podjazd był istną gehenną. Naprawdę robiłem, co mogłem, ale zapłaciłem za wysiłki z pierwszego tygodnia i mocną jazdę wczoraj. Przepraszam, obrona koszulki była poza moim zasięgiem, choć dałem z siebie absolutnie wszystko

- mówił rozczarowany Gallopin.

Żółta koszulka lidera wróciła w ręce Vincenzo Nibalego (Astana), który wygrał dzisiejszy etap na La Planche des Belles Filles.

To wspaniałe zwycięstwo. To najtrudniejszy etap jaki przejechałem w historii moich startów w grand tourach. Zwycięstwo dedykuję córeczce - rozmawiam z żoną co wieczór przez telefon i wiem, że Emma milknie i otwiera szeroko oczy, gdy słyszy mnie w telewizji. Będę chciał bronić prowadzenia, bo nie jestem bez rywali. Richie Porte i Alejandro Valverde są blisko i muszę rozsądnie wykorzystać swoją przewagę. Myślę, że mój dzisiejszy występ podobny był do tego z Giro d'Italia 2013. Przed Tourem pracowałem z moim trenerem - Paolo Slongo - by szczyt formy przyszedł dokładnie na lipiec

- tłumaczył "Rekin z Mesyny".

Apropos Porte. Australijczyk, który po wycofaniu się Chrisa Froome'a jest kapitanem drużyny Sky, powoli pnie się w generalce, gdzie zajmuje już drugie miejsce ze stratą 2 minut i 23 sekund.

Kiedy ruszył Nibali, byłem jedynym, który zareagował. Czułem się dobrze, ale nie jest fajnie, kiedy wszyscy jadą ci na kole. Na ataki Nibalego muszę odpowiadać, bo on ma już sporą przewagę i nie chcę, by ją powiększył

- mówił Porte.

Do góry pnie się też Thibaut Pinot. Młody Francuz z ekipy FDJ.fr jest już szósty:

Czułem się nieźle, ale to nie był mój najlepszy dzień. Przyjechałem drugi, z czego bardzo się cieszę, bo Nibali był ode mnie silniejszy, a podjazdy w Wogezach są dla mnie nieco za krótkie. Moje cele pozostają bez zmian - celowałem w top 10 i z tym celem jadę dalej. Może uda mi się przesunąć do przodu i przy okazji zdobyć białą koszulkę. Przed nami jeszcze sporo wspinania, każdego dnia może przytrafić się coś niespodziewanego, tak jak stało się to w przypadku Alberto Contadora.

Jeszcze wyżej niż Pinot plasuje się Romain Bardet - czwarta pozycja. Oprócz tego zawodnik Ag2r objął prowadzenie w klasyfikacji młodzieżowej.

Mamy za sobą ciężki dzień, w którym wydarzyło się bardzo wiele rzeczy z upadkiem Contadora na czele. Jak na razie jestem czwarty i cieszę się na jutrzejszy dzień przerwy. Rok temu dobrze rozłożyłem siły, w trzecim tygodniu czułem się bardzo dobrze. Chciałbym, że w tym sezonie było podobnie. Moim celem jest miejsce w pierwszej dziesiątce. Super, że mam białą koszulkę. Kiedy odskoczył Michał Kwiatkowski wiedziałem, że to jest akcja typu wszystko albo nic. Albo powiększy swoją przewagę, albo pęknie, jak też się stało

- podzielił się swoimi uwagami Bardet.

Jednym z bohaterów dnia był ponownie niezmordowany Tony Martin (Omega Pharma-Quick Step), który pięknie ciągnął "Kwiato".

Tak naprawdę mieliśmy nieco inny plan. Ale po pierwszym podjeździe świetnie szło nam na zjeździe. Kwiatkowski był na moim kole, powiedziałem mu, żeby się mnie trzymał i że spróbujemy coś zrobić, żeby nadrobił w klasyfikacji generalnej. Może mieliśmy szansę. Nie wyszło, ale trzeba było próbować

- stwierdził "Panzerwagen".

Uciekał też ulubieniec Francuzów Thomas Voeckler.

Poszła ucieczka, ale znalazł się w niej Kwiatkowski, czyli jeden z faworytów, dlatego nasze szanse na powodzenie zmalały. Próbowałem zebrać punkty w klasyfikacji górskiej, ale Joaquim Rodriguez był za silny. Straciliśmy sporo energii. Na nic tak naprawdę, trzeba jednak cały czas próbować

- relacjonował reprezentant Europcar.

Najlepszym góralem Grand boucle jest jak na razie wspomniany przez Voecklera "Purito".

Uciekło mi dziś etapowe zwycięstwo, ale Nibali był po prostu zbyt silny. Wiedziałem, że nie mam wystarczającej przewagi - dwie minuty na ostatnim podjeździe nie mogło wystarczyć. Nie wiem jeszcze czy moim celem będzie wygranie etapu czy koszulka najlepszego górala. Jedno i drugie można połączyć, zobaczymy

- zadeklarował kolarz grupy Katusha.

Rafał Majka (Tinkoff-Saxo) po wycofaniu Alberto Contadora wydaje się nieco zdezorientowany.

Niewiele dzisiaj mogę powiedzieć... Alberto wycofał się z wyścigu z powodu kraksy, to dla nas wielka strata i praktycznie nie do zastąpienia. Najwyżej w generalce jest dopiero Michael Rogers, który i tak traci do Nibalego ponad 46 minut. Pozostaje nam walka o zwycięstwa etapowe i na pewno damy z siebie wszystko, aby powetować stratę Contadora.

 

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: