Merida „wydłużyła” mistrza świata

Mistrz świata Rui Costa przystępuje do Tour de France z odmienioną pozycją na rowerze.

Merida Reacto KOM

Ma ona zapewnić kolarzowi Lampre-Merida oszczędność 20 watów mocy przy prędkości 45 km/godz.

Nie mówimy o milimetrach, ale o centymetrach zmiany. Przy zawodniku tej klasy to kolosalna różnica

– zaznacza Juergen Falke, kierownik działu badawczo-rozwojowego Meridy, inicjator zmiany.

Wiemy, że poprzednia pozycja przyniosła Rui Coście tytuł mistrza świata, trzy zwycięstwa etapowe w Tour de France czy dwa wygrane wyścigi dookoła Szwajcarii. Różnica 20 watów przekonała go jednak, że zmiana pozycji wyjdzie mu na dobre

– mówi Juergen Falke z Meridy.

Praca nad zmianą rozpoczęła się w grudniu 2013 r. na torze Montichiari we Włoszech.

Odkryliśmy wtedy, że Rui nie ma tak dobrej pozycji na rowerze, jak mógłby mieć. Znaleźliśmy wiele obszarów aerodynamiki jego ciała, które można było poprawić

– opisuje kierownik działu badawczo-rozwojowego Meridy.

Rui miał świetną pozycję na rowerze do jazdy na czas, ale jego pozycja na klasycznym rowerze szosowym pozostawiała wiele do życzenia

– dodaje.

Co przede wszystkim wymagało poprawy?

Był bardzo przykurczony i miał zaokrąglone plecy. Z tego powodu nie był w stanie trzymać ciasno ramion

– tłumaczy Falke.

Precyzyjne testy Meridy wykazały, że sama zmiana chwytu kierownicy pozwala zaoszczędzić kolarzowi 20 watów mocy przy prędkości 45 km/godz.

Właśnie tyle można uzyskać, jeśli tradycyjny dolny chwyt zastąpi się trzymaniem rąk na tzw. łapach, czyli zagięciu ramion kierownicy i obudowach klamkomanetek, a do tego ułoży się ramiona odpowiednio blisko ciała. Rui nie był w stanie tak jechać. Kiedy próbował, z powodu swojej niewłaściwej przygarbionej pozycji zahaczał kolanami o łokcie.

„Drugi po Bogu” otwarty na zmiany

Kiedy zauważamy, że można zrobić coś lepiej, a dane wyraźnie to potwierdzają, staramy się przekonać zawodników do zmiany swoich przyzwyczajeń. Zadaniem Meridy jest nie tylko dostarczanie jak najlepszych rowerów. Kolarzom mają pomóc także dane i wnioski z wielu badań i testów, które przeprowadzamy

– mówi Juergen Falke.

Jeśli grupa pracuje z wykorzystaniem naukowych badań, nie może lekceważyć biomechaniki i jej wpływu na końcowy rezultat zawodnika

– dodaje.

Bardziej konserwatywne podejście dotyczące pozycji Rui Costy prezentowali włoscy mechanicy Lampre-Merida.

Dla nich Rui Costa jest jak drugi po Bogu, w końcu to „campione del mondo” [mistrz świata – red.], przy którym nie powinno się zbędnie „majstrować”

– przyznaje z uśmiechem Falke.

Rui był jednak otwarty na nasze propozycje, a współpraca z nim układa się świetnie

– podkreśla kierownik działu badawczo-rozwojowego Meridy.

Ideą przyświecającą wprowadzaniu zmian była ewolucja, w żadnym wypadku rewolucja.

Musieliśmy stopniowo rozciągnąć pozycję Rui Costy, wydłużyć ją. Nie mówimy o milimetrach zmiany, ale o centymetrach. Przy zawodniku tej klasy to kolosalna różnica. Kolarz, który przejeżdża rocznie ponad 30 tys. km, nie może zastąpić nagle wyuczonej pozycji nową, mogłoby to doprowadzić do kontuzji. Musiał być to więc proces „rozciągania” mistrza świata milimetr po milimetrze.

Oszczędność sił na Tour de France

Dzięki naszej współpracy już na początku sezonu, w lutym, Rui miał inną pozycję niż w zeszłym roku, ale nie poprzestaliśmy na tym. Po okresie testów, adaptacji i ciągłego doskonalenia jej czuje się z nią teraz bardzo pewnie

– tłumaczy Juergen Falke.

Jego słowa znalazły potwierdzenie w ostatnim wyścigu dookoła Szwajcarii, który Rui Costa wygrał trzeci raz z rzędu. Mistrz świata zadebiutował w nim na nowym odchudzonym rowerze, przygotowanym przez Meridę specjalnie dla niego na Tour de France [Merida Reacto KOM: „Król gór” – red.]. Zmiana pozycji pozwoli mu w pełni wykorzystać możliwości sprzętu, w którym aerodynamika odgrywa najważniejszą rolę.

Kierownik działu badawczo-rozwojowego Meridy jest pod wrażeniem potencjału Portugalczyka i pełen nadziei przed zbliżającym się debiutem Costy w roli lidera ekipy na Tour de France.

Rui ma potężny „silnik”, ale nie chcieliśmy, żeby musiał poświęcać na jazdę 20 watów więcej niż inni kolarze tylko z powodu złej pozycji na rowerze. Jej zmiana pozwoli mu zaoszczędzić więcej sił na skuteczny finisz czy kolejne etapy wyścigu

– mówi.

Przewiduje on również, że popularny widok dolnego chwytu może być coraz rzadszy w światowym peletonie.

Pomijając sprinterskie finisze, zjazdy i inne sytuacje, w których potrzebna jest świetna kontrola nad rowerem, każdy kolarz, który jedzie z wykorzystaniem dolnego chwytu, marnuje swoją energię, szczególnie jeśli znajduje się na czele wyścigu, np. w ucieczce

– tłumaczy.

O tym, jak oszczędność sił pomoże Rui Coście w najważniejszym wyścigu sezonu, będzie się można przekonać już wkrótce. Pierwszy z 3664 km tegorocznego Tour de France kolarze przejadą w najbliższą sobotę.

inf. prasowa
fot. BettiniPhoto, Merida Polska

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: