MP Sobótka 2014: Kasia Niewiadoma: "jest ciężko, ale to cały urok kolarstwa"

© Dion Kerckhoffs/Cor Vos

Katarzyna Niewiadoma o pierwszym zawodowym zwycięstwie, mistrzostwach Polski i debiucie w Giro Donne

Wiecznie uśmiechnięta, utalentowana, świetnie jeżdżąca w górach. Kasia Niewiadoma. Od sierpnia ubiegłego roku związana z ekipą Rabobank-Liv - najlepszym kobiecym zespołem świata - najpierw jako stażystka, od października - jako zawodniczka.

Na wytęskniony sukces nie trzeba było długo czekać. Pochodząca z Ochotnicy Górnej zawodniczka w niedzielę wygrała szwajcarski wyścig GP Gippingen (1.2), odnosząc pierwsze zwycięstwo w zawodowej karierze.

Przed zbliżającymi się mistrzostwami Polski w Sobótce i Zawoni rozmawialiśmy z wychowanką klubu WLKS Krakus BBC Czaja o przygotowaniach do krajowego czempionatu, szwajcarskiej wiktorii i starcie w najważniejszym wyścigu w kobiecym kalendarzu - Giro d'Italia Femminile - znanego szerzej jako Giro Donne.

Kasiu, chyba nie mam wyboru, zaczynamy od Szwajcarii. Gratulacje niezwykle udanego występu, na metę przyjechałaś "na solo". Relacji obszernych nie było, ale z tego co wiemy to Twój atak nastąpił na podjeździe, na początku ostatniej rundy?

Dzięki. Tak, na ostatnim podjeździe zdecydowałam się na atak z 6-osobowej ucieczki. Czułam się bardzo dobrze, a wiedziałam, że finiszu na pewno nie wygram. Miałam lekkie obawy, że nie uda mi się dojechać do mety, ponieważ po zjeździe wciąż miałam 5 km płaskiego do mety.

Przewagę dowiozłaś do mety. Pierwsza zawodowa wygrana. Jakie to uczucie?

Niesamowite. Początkowo ciężko w to uwierzyć! Zadowolenie z wyniku to jedno, ale cieszy mnie też bardzo moja obecna dyspozycja.

Patrząc na to jak jeździ zespół Rabobank-Liv, widać, że każdy dostaje swoją szansę, prawda?

Dokładnie! W ekipie panuje super atmosfera, mimo że jeździ z nami najlepsza zawodniczka na świecie [Marianne Vos], to każda z nas ma wciąż szansę na wygraną! Dyrektorzy starają się, aby każdy miał swoją okazję. No i ja ją wykorzystałam, z czego jestem bardzo zadowolona.

Z ekipą jesteś już ponad pół roku. Jak oceniasz swoje postępy?

Największym plusem bycia w tej ekipie jest możliwość startu w najważniejszych wyścigach UCI, gdzie mamy ogromną rywalizację między zawodniczkami. Po każdym starcie czułam się mocniejsza i pewniejsza siebie. Kilka miesięcy temu nie potrafiłam pierwsza atakować i szukać swojej szansy, coś mnie blokowało... może bałam się, że potem nie wystarczy mi sił by dojechać do mety. A teraz? Jest zupełnie inaczej. Myślę, że poprawiłam także moją jazdę w górach oraz umiejętności ścigania się w typowo holenderskich wyścigach. Wiatry, wachlarze i bruki wcale nie są takie złe.

Czyli ranty z zawodniczkami dwa razy większymi od Ciebie to już nie problem? 😉

Szczerze? Teraz ranty mi nie przeszkadzają. Wiadomo, jest ciężko, ale to cały urok kolarstwa. Dziewczyny z ekipy bardzo wiele mnie nauczyły i przekazały mi sporo cennych wskazówek. Dzięki nim stało się to dużo łatwiejsze.

Zanim zapytam o start w mistrzostwach Polski, jak tam Twoja noga? Mówiłaś, że naciągnęłaś ścięgno...

Tak, niestety po startach w Szwajcarii nabawiłam się kontuzji. Mam naciągnięte ścięgno, kontuzja to na szczęście niewielka. Pierwszego dnia było ciężko, dziś już jest lepiej. Muszę zrobić kilka dni totalnej przerwy, nie mogę ryzykować, bo przede mną najważniejsze starty sezonu.

No właśnie, najpierw mistrzostwa Polski. O ile pamiętam, przyglądałaś się mapce czasówki, więc chyba jedziesz dwa wyścigi?

Dokładnie. Ciężko jednak powiedzieć jak pojadę na czas - jeśli kontuzja dalej będzie dawała o sobie znać, wtedy podejdę do tej próby ostrożnie.

O to, czy runda wyścigu ze startu wspólnego w Sobótce Ci odpowiada, to nawet nie pytam, bo ostatnie MP mówią same za siebie. Stawiasz sobie jakieś cele czy podchodzisz bez presji?

Bez presji! Dam z siebie wszystko, będę walczyła do końca, ale czasami na wyścigu potrzebne jest także szczęście. Jeśli mi dopisze, będę niesamowicie uradowana.

Start w Sobótce to ostatni test przed Giro Donne?

Dokładnie! Wyścigi w Sobótce i Zawoni będą ostatnim sprawdzianem mojej dyspozycji. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku i na starcie Giro będę w jak najlepszej formie.

Tegoroczne Giro Donne będzie Twoim debiutem w tak dużym wyścigu. Ponad 950 kilometrów w 10 dni, 3 górskie finisze, światowa czołówka. Denerwujesz się?

Szczerze mówiąc, już nie mogę doczekać się tego startu! Wiem, że będzie okropnie ciężko, ale lubię takie wyzwania... Sprawdzę na jak wiele stać mój organizm.

Znasz już swoje zadania na wyścig?

Tak, jak najbardziej. To mój debiut, więc moim zadaniem będzie pomoc dziewczynom, szczególnie na górskich etapach. Możliwe także, że dostanę wolną rękę na którymś z odcinków, ale to zależy już od mojej dyspozycji 😉

fot. © Dion Kerckhoffs/Cor Vos

Jeżeli znalazłeś błąd językowy/literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz bądź zdanie i wciskając Ctrl+Enter.

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: