Giro d'Italia 2014: co po Oropie powiedzieli Majka, Uran, Evans, Kelderman, Quintana i Battaglin

Przed swoim sobotnim zwycięstwem w Oropa Enrico Battaglin wcześniej trzykrotnie meldował się w pierwszej dziesiątce na etapie. Zawodnik Bardiani-CSF sięgnął po drugą w karierze wygraną na odcinku wyścigu dookoła Włoch.

Rok temu triumfował w Serran San Bruno z ponad 30-osobowej czołówki. Tym razem Battaglin okazał się najlepszy ze znacznie mniejszego odjazdu.

Ostatni kilometr był bardzo męczący. Początkowo w sprincie zgubiłem kilka ważnych metrów, kiedy jednak zobaczyłem, że Dario Cataldo (Sky) oraz Jarlinson Pantano (Colombia) również mają problemy, zacisnąłem zęby. Udało mi się jeszcze ich minąć

– powiedział Battaglin.

Niespodziewanie stracił dzisiaj zanotował lider Rigoberto Uran (Omega Pharma-Quick Step), który przyjechał pięć sekund za Cadelem Evansem (BMC Racing) oraz siedemnaście sekund za Rafałem Majką (Tinkoff Saxo).

Mamy za sobą ciężki etap. Każdego dnia dochodzi teraz do zdecydowanych ataków. Zespół mi cały czas pomagał, było wiadomo, że pójdą próby ataków na maglia rosa. Mimo straty czułem się dobrze i kontrolowałem przebieg rywalizacji

– stwierdził Kolumbijczyk, który obronił prowadzenie w generalce.

Evans wskazał na fakt, że prawie wszyscy liderzy w samej końcówce zdani byli wyłącznie na siebie.

Nasi pomocnicy nie wytrzymali tempa pod górę, w jej pierwszej fazie. Nie miałem Samuela Sancheza i Steve’a Morabito. Pozostali też u swojego boku nie mieli pomocników

– dodał Australijczyk.

Majka, który w klasyfikacji łącznej plasuje się na trzeciej pozycji i lideruje w młodzieżowej przyznał, że na finałowym podjeździe jego nogi zastrajkowały.

Ciężki etap. Na pierwszych wzniesieniach kręciłem mocno, było ok. Ale na ostatnim jakby mnie odcięło. Jestem zadowolony, bo mimo tego odebrałem Evansowi i Uranowi kilka sekund. Giro dla górali dopiero się zaczyna. Im podjazd cięższy, tym lepiej dla mnie

– mówił młody Polak.

Z walki o najwyższe pozycje nie zamierza rezygnować Wilco Kelderman. 23-letni Holender pokazał, że ciągle należy poważnie się z nim liczyć.

Znów pojechałem bardzo dobry wyścig. To był wymagający etap, z licznymi podjazdami, a mimo tego jeszcze raz powalczyłem w ścisłym gronie czołówki. Bardzo mnie to podbudowuje

- stwierdził kolarz grupy Belkin.

Na końcowym podjeździe wyścig eksplodował. Po ataku Pozzovivo i Quintany chciałem do nich dojechać. Brakowało mi raptem 20 metrów, ale nie dałem już rady zespawać tej dziury. Zapłaciłem za to utratą sił. Następnie doszli mnie Aru z Majką i nieco odjechali. Do Aru na mecie troszkę straciłem, to był jednak w moim wykonaniu znakomity etap

- dodał Kelderman.

Swoje kiełki w końcu pokazał przedstartowy faworyt Giro d'Italia Nairo Quintana.

Mówiąc uczciwie, jestem teraz w znacznie lepszym humorze niż w ostatnich dniach, w końcu czuję się coraz lepiej

- przyznał lider Movistar

Nogi były wyraźnie mocniejsze, a to dobry znak na kolejne etapy. Od czasu upadku [na etapie do Monte Cassino] nie miałem się dobrze,  w kość zwłaszcza dawało mi przeziębienie. Na szczęście wydaje się, że wszystko wróciło na właściwe tory. Dzisiejszy etap był zastrzykiem pewności i spokoju na resztę wyścigu. 25 sekund nadrobione nad Uranem to niewiele, gdy popatrzeć na moje dotychczasowe straty, ale na pewno są przydatne i pokazują, że w górach możemy zyskiwać.

Foto: La Presse

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: