Giro d'Italia 2014: Roberta Kiserlovskiego batalia o czołową dziesiatkę

Do czołowej dziesiątki Giro d'Italia przebił się Robert Kiserlovski. Chorwat prowadzi ekipę Trek Factory Racing i celuje w miejsce w czołówce 97. edycji włoskiego wyścigu.

Głowa chciała, nogi i żołądek zaprotestowały. Tak w skrócie można opisać dzisiejszy dzień Roberta Kiserlovskiego. Zawodnik z Chorwacji miał kłopoty na finałowej wspinaczce 14. etapu Giro d'Italia, ale zdołał utrzymać miejsce w czołówce wyścigu.

Kiserlovski dzisiejszy etap zakończył na 28. pozycji, pół minuty za Rigoberto Uranem i prawie minutę za Nairo Quintaną. W klasyfikacji generalnej utrzymał 10. pozycję i oszczędza siły z myślą o trzecim tygodniu zmagań. Wysiłku nie szczędzili za to jego koledzy, chcąc doprowadzić go do finału na jak najlepszej pozycji.

Dziś mieliśmy skomplikowany strategicznie dzień. Poprosiliśmy Juliana by nie zabierał się w ucieczkę, ale pozostał z Robertem. W odjeździe chcieliśmy mieć Riccardo, ale jak się okazało, była to zmarnowana okazja

- mówił Adriano Baffi, dyrektor sportowy zespołu.

Riccardo Zoidl - debiutant w trzytygodniowym wyścigu - w ucieczce nie dał rady, ale w końcówce zdołał przez chwilę podyktować tempo dla lidera zespołu.

Byłem zmęczony w końcówce, nie dałem rady utrzymać koła Rollanda i Hesjedala. Ważne było jednak by zostać z przodu i pomóc Robertowi. To Giro jest dziwne - przyjechałem z dużymi oczekiwaniami, dobrze się czułem. Potem zachorowałem i ledwo dawałem radę. Dziś ponownie czułem się dobrze. Cieszę się, że mogłem pomóc Robertowi i mam nadzieję robić to na kolejnych etapach. Jestem zadowolony ze swojej dzisiejszej dyspozycji i mam nadzieję, że nic mi nie przeszkodzi w pomocy naszemu liderowi w kolejnych dniach

- powiedział po etapie Austriak.

kiserlovskifot. Lapresse

Kiserlovski, który na poprzednich etapach przyjeżdżał w czołówce, nie powtórzył dzisiaj swojego występu z Montecopiolo, gdzie do mety dotarł na drugim miejscu, tuż za Diego Ulissim. Na podjeździe do Sanktuarium Oropa koledzy Chorwata dyktowali mocne tempo, ale gdy do walki ruszyli czołowi zawodnicy, 27-latek został z tyłu.

Robert mówił, że nie zjadł wystarczająco dużo i w końcówce odbiło się to na jego występie. Ciągle jest 10, wierzymy, że jutro będzie miał dobry dzień. Jutro powinien odrobić to, co dziś stracił. Naszym celem jest miejsce w czołowej dziesiątce i wgranie etapu i do tych celów będziemy dążyli

- tłumaczył Baffi, optymistycznie patrząc na niedzielny etap, na który peleton zmierzy się z trudną 19-kilometrową wspinaczką pod Plan de Montecampione.

Ekipa Trek może także do listy celów dopisać koszulkę najlepszego górala wyścigu - obecnie znajdującą się na plecach Juliana Arredondo. Kolumbijczyk dziś nie zebrał punków, przez co po piętach depcze mu Tim Wellens (Lotto-Belisol). Kierownictwo zespołu pozostaje jednak pozytywnie nastawione i będzie chciało dać szansę walki także "kieszonkowemu" wspinaczowi z Ameryki Łacińskiej.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: