Erik Zabel wygrywa w Mediolan - San Remo 2000

91. edycja klasyku Mediolan - San Remo rozpoczęła batalię o Puchar Świata 2000. Na 294 kilometrowej trasie czekało na zawodników kilka niewielkich podjazdów, z których dwa, Cipressa (272,4 km; 240m n.p.m.) i Poggio (288,7 km; 162 m n.p.m.) zwykle rozrywały peleton, stanowiąc naturalną selekcję wśród kolarzy. Faworytów wyścigu, nazywanego niekiedy wiosennymi mistrzostwami świata, upatrywano przede wszystkim w Eriku Zabelu, na którego zwycięstwo przyjmowano zakłady 4 do 1, dalej był mistrz świata Oskar Freire - 6 do 1, Tchmil i Vainsteins 12 do 1, Jalabert i Zberg 15 do 1; Baldato, Bettini, Rebellin, Sorensen, Spruch i Van Petegem 20 do 1, Celestino i Colombo 25 do 1, Cipollini, Konyshev, Museeuw i Planckaert 30 do 1, oraz Bartoli 35 do 1.

Polscy kibice z niepokojem oczekiwali startu Zbigniewa Sprucha, licząc na to, że powtórzy on co najmniej wynik z zeszłego roku (3 miejsce), rozpoczynając tym samym skuteczną walkę o jak najwyższą pozycje w klasyfikacji generalnej Puchar Świata.

Pierwszym bohaterem klasyku okazał się neoprofi Michele Gobbi (Mobilvetta), który samotnie potrafił uzyskać nawet trzydziesto minutową przewagę nad peletonem. Na prowadzeniu zluzowało go dopiero czterech zawodników: Robert Hunter (Lampre), Jesper Skibby (Memorycard), Bart Voskamp (Polti) i Karsten Kroon (Rabobank). Kolarze ci mieli około 2:10 przewagi nad zasadniczą grupą na 40 kilometrów przed metą.

Podjazd Cipressa był miejscem końca i tej ucieczki. Tam na czele pojawiała się dwójka: Michele Bartoli (Mapei) i Juan Carlos Dominguez (Vitalicio). Utrzymując kilkunasto sekundową przewagę nad zasadniczą grupą, która liczyła już tylko około 40 zawodników, zdołali dojechać do wzniesienia Poggio. Z tego miejsca już tylko 9 kilometrów do mety. Tempa nie wytrzymuje jeden z faworytów - 'boski' Mario Cipollini, defekt wyklucza z walki George Hincapie (US Postal). Na moment z przodu jest tylko trójka Davide Rebellin (Liquigas), Peter van Petegem (Farm Frites) i Andrei Tchmil (Lotto), jednak na szczycie Poggio znów wszyscy razem.

Na zjeździe z wzniesienia próbę ucieczki podejmuje jeszcze Paolo Bettini (Mapei). Sytuacja na ostatnim kilometrze nie pozostawia jednak wątpliwości, będzie finisz z grupy. W tej specjalności, po rozprowadzeniu przez kolegów z grupy, najlepszym okazuje się główny faworyt - Erik Zabel (Telekom), wygrywając po raz trzeci w ostatnich czterech latach. Drugi na mecie jest Fabio Baldato (Fassa Bortolo), trzeci finiszuje Oscar Freire (Mapei).

Zbigniew Spruch (Lampre) przez cały wyścig jechał w czubie peletonu, kontrolując sytuację. Przyjechał tuż za mistrzem świata. Czwarta pozycja w wyścigu i 40 punktów Pucharu Świata, to dobra pozycja wyjściowa przed kolejnymi startami, który najbliższy - Tour of Flanders już za dwa tygodnie.

Na mecie powiedzieli:

Erik Zabel:

W przeciwieństwie do poprzednich lat nie zostałem sam na finiszu, pozostało trzech kolegów do pomocy (Vinokourov, Hundertmarck i Fagnini). Z Fagninim rozumiem się bez słów na finiszowej prostej, jedno krótkie spojrzenie i on wie czego potrzebuję. Nieprawdopodobne co on wyrabia. Na Poggio wjechałem w dobrej kondycji. Nie obawiałem się Freire, Cipolliniego, ani nikogo innego. Nawet nie patrzyłem, gdzie oni są. Freire pokonał mnie w tym roku już dwa razy, ale dzisiaj to była inna historia. Wtedy popełniłem błędy, poza tym na długiej prostej moje szanse rosną. Do tego należy jeszcze dodać doskonały, doświadczony zespół. Szczęśliwy jestem, że praca zespołu została ukoronowana zwycięstwem.

Walter Godefroot (dyrektor sportowy Telekomu):

Gdybyśmy mieli Fagniniego rok temu, Zabel świętowałby dziś czwarte zwycięstwo.

Fabio Baldato:

Na finiszowych metrach dobrą miałem pozycję, ale kiedy 'poszedł' Fagnini, lekko się zagubiłem. Po raz czwarty zająłem drugą pozycję w wyścigu Pucharu Świata. Może następnym razem szczęście mi bardziej dopisze.

Oscar Freire:

Czułem się świetnie. Swoją szansę widziałem w finiszu, mimo że wiedziałem jak ciężko będzie pokonać Zabela. Koledzy doskonale na mnie pracowali. Trzecie miejsce tylko rozbudziło mój apetyt na zwycięstwa. Ale jak na pierwszy start w Milan - San Remo, nie mogę czuć się rozczarowany.

Zbigniew Spruch (za 'Przeglądem Sportowym'):

Jestem zadowolony z wyniku, bo na tyle było mnie stać. Można oczywiście gdybać, co by było gdybym miał do pomocy kolegów z mojej ekipy Lampre. Na nieszczęście jeden z nich uczestniczył w kraksie, a drugi po prostu został z tyłu. Samemu trudno kontrolować poczynania przeciwników. Zabelowi natomiast pomagało aż trzech zawodników, a szczególnie zasłużył się dla niego Gian Matteo Fagnini. Nie ma jednak co narzekać. Teraz trzeba się odpowiednio przygotować do klasyka we Flandrii. Przez dwa tygodnie będę się więc ścigał w Belgii i Holandii. Forma jest chyba taka sama jak rok temu, a może nawet ciut lepsza. Jednak najważniejsze to mieć szczęście, czyli ścigać się bez kraks, no i oczywiście bez kontuzji. Myślę, że będzie nieźle, choć trzeba pamiętać, że stawka zawodników jest bardzo mocna. W Mediolan - San Remo zrobiłem, podobnie jak przed rokiem, dobry początek i postaram się to wykorzystać.

Andrei Tchmil:

Liczyłem, że na Poggio grupa się rozerwie i z dziesięciu zawodników rozstrzygnie walkę o zwycięstwo. Jednak byłem pilnowany, za dużo również było zawodników Telekomu. Nie miałem żadnych szans na atak.

Michele Bartoli:

To wstyd, że tylko Dominguez dołączył do mojego ataku. Gdyby było nas więcej, moglibyśmy odjechać. Mimo wszystko pokazałem, że jeszcze stać mnie na wiele. Jest to ważne w perspektywie belgijskich klasyków. Jestem jednak trochę rozczarowany. Nasza grupa nadal nie wygrała Milan - San Remo.

Patrick Lefevere (dyrektor sportowy Mapei):

Zabel wygrał, ale Freire, ze swoimi 24 laty, nie pozostał daleko w tyle. Muszę pogratulować mojemu zespołowi. Wykonali dobrą robotę, nigdy jeszcze nie byliśmy tak blisko zwycięstwa w Milan - San Remo.

Pierwsza trzydziestka wyścigu:

1. Erik Zabel (Ger) Deutsche Telekom                  7.11.29 (40.882 km/h)
2. Fabio Baldato (Ita) Fassa Bortolo
3. Oscar Freire Gomez (Spa) Mapei-Quick Step
4. Zbigniew Spruch (Pol) Lampre-Daikin
5. Sergei Ivanov (Rus) Farm Frites
6. Jo Planckaert (Bel) Cofidis
7. Stefano Garzelli (Ita) Mercatone Uno-Albacom
8. Rolf Sorensen (Den) Rabobank
9. Romans Vainsteins (Lat) Vini Caldirola
10. Bo Hamburger (Den) Memory Card-Jack & Jones
11. Laurent Jalabert (Fra) Once-Deutsche Bank
12. Elio Aggiano (Ita) Vitalicio Seguros-Grupo Generali
13. Enrico Cassani (Ita) Team Polti
14. Markus Zberg (Swi) Rabobank
15. Johan Museeuw (Bel) Mapei-Quick Step
16. Andreas Klier (Ger) Farm Frites
17. Andrea Ferrigato (Ita) Fassa Bortolo
18. Andrej Tchmil (Bel) Lotto-Adecco
19. Marc Wauters (Bel) Rabobank
20. Dimitri Konychev (Rus) Fassa Bortolo
21. Mirko Celestino (Ita) Team Polti
22. Javier Pascual Rodriguez (Spa) Kelme-Costa Blanca
23. Mario Aerts (Bel) Lotto-Adecco
24. Giuseppe di Grande (Ita) Festina
25. Alessandro Petacchi (Ita) Fassa Bortolo
26. Davide Rebellin (Ita) Liquigas-Pata
27. José L. Rebollo Aguado (Spa) Vitalicio Seguros
28. Oscar Camenzind (Swi) Lampre-Daikin
29. Gian Matteo Fagnini (Ita) Telekom
30. Peter van Petegem (Bel) Farm Frites
...
87. Dariusz Baranowski (Pol) Banesto                    3.34
...
144. Tomasz Brożyna (Pol) Banesto                       9.55