Książka "Marco Pantani: Ostatni podjazd" już w księgarniach

Książka Matta Rendella "Marco Pantani: Ostatni podjazd" dostępna jest już na polskim rynku. Polskie tłumaczenie wydało Wydawnictwo SQN, a Rowery.org są jednym z patronów publikacji.

Już za życia stał się legendą, a sezon 1998 w jego wykonaniu, okraszony triumfem w dwóch najbardziej prestiżowych wyścigach kalendarza – Giro d’Italia i Tour de France – przez wielu do dziś wspominany jest z rozrzewnieniem. Marco Pantani porywał tłumy, lecz poza kolarskimi trasami był człowiekiem zagubionym, co ostatecznie doprowadziło go do tragicznego końca i śmierci w wieku zaledwie 34 lat. Jego losy dogłębnie poznać można dzięki biografii „Ostatni podjazd”, która swą oficjalną premierę miała w środę, 20 maja.

Dowiedz się więcej o "Piracie", zamawiając książkę na stronie www.idz.do/pantani-premieraroweryorg

Fragmenty

Marco Pantani na kolarskiej scenie pojawił się w połowie lat 90., gdy na szosach – dzięki połączeniu olbrzymiej siły i zachowawczej taktyki – dominował Miguel Indurain, triumfator czterech Tour de France z rzędu, dwóch Giro d’Italia, a także zdobywca tytułów mistrza świata i mistrza olimpijskiego. Indurain wygrywał, ponieważ nic nie tracił na płaskich etapach, niewiele na górskich, za to deklasował rywali w indywidualnej jeździe na czas. Jego talent nie opierał się na wybuchowym przyspieszeniu czy na umiejętności nagłego, zauważalnego przejścia z jednego stylu w drugi. U niego chodziło o coś, co mniej rzuca się w oczy, a mianowicie o równą, niezmienną szybkość. Przyjemność z obserwowania Induraina na trasie płynęła z doświadczania jego spokoju i niezmienności. Nie zaskakiwał niczym poza wielką siłą.

No i wtedy pojawił się Marco, kolarz pełen natchnionego chaosu, zawodnik przewrotny i przebiegły, pełen stylu, zdolny – kto wie, jakim cudem? – do iście prometejskich przyspieszeń za każdym razem, gdy szosa zaczynała się piąć. Indurain zdawał się nic sobie nie robić z niewidocznego gołym okiem oporu powietrza, a Marco rzucał wyzwanie chyba największej przeszkodzie na drodze kolarza, czyli górom. Byli dziwnymi rywalami: Indurain, mistrz pewnej mistycznej formy monotonii, zawodnik o płucach jak miechy, obdarzony pozorną sennością dużych zwierząt żywiących się planktonem; Marco, drobny i ekstrawagancki, potrafiący wystrzelić do przodu i zniknąć gdzieś w oddali. W tym często niezgłębionym sporcie Marco znał tylko jeden sposób jazdy: gnać pod górę tak długo, aż z wysokości jego rywale będą tylko małymi kropkami gdzieś znacznie niżej. Jedno gwałtowne przyspieszenie pod górę za drugim, aż jego skonani rywale zostaną daleko z tyłu.

W styczniu 2003 roku – być może dlatego, że na skutek zażywania narkotyków zaczął inaczej postrzegać sam siebie – Marco poddał się zabiegowi chirurgicznej korekty nosa i odstających uszu. Świadczyło to o tym, jak wiele cierpienia w sobie nosił i jak bardzo nieznośne były dla niego przytyki Armstronga, który nazywał Włocha „Dumbo”. Po zabiegu Pantani wyglądał jak słabsza kopia samego siebie, przez co de facto zagwarantował sobie kpiące spojrzenia, których tak bardzo się obawiał.

Niedługo potem wokół jego byłego psychoanalityka wybuchł skandal. Dwudziestego drugiego lutego 2003 roku rzymska gazeta „Il Messaggero” napisała o „znanym psychiatrze z licznymi publikacjami naukowymi na koncie, nie tylko zwykłym teoretyku, ale praktykującym specjaliście
w dziedzinie uzależnień od narkotyków, który zajmował stanowisko superwizora w ośrodku leczenia uzależnień w jednym z miast w centralnych Włoszech”. Dalej czytamy, że carabinieri z jednostki NAS w Rzymie „ustalili, że 51-letni psychiatra X.Z. (inicjały zmienione) nie ma wykształcenia medycznego: krótko mówiąc, w ogóle nie jest lekarzem. Na szczycie jego CV znajduje się świadectwo ukończenia szkoły średniej, a potem nic. Najprawdopodobniej ten uznany naukowiec okazał się jedynie genialnym oszustem”. Nazajutrz „Gazzetta di Reggio” napisała: „M.P., lat 51, został ujawniony i usłyszał zarzuty […]. Okazało się, że to genialny oszust”.

Mario Pissacroia miał 51 lat, był autorem kilkudziesięciu prac naukowych, a także specjalistą w dziedzinie narkomanii i superwizorem w ośrodku terapii uzależnień w Reggio Emilii. Rzeczywiście nie miał dyplomu lekarza medycyny, zresztą jak wielu włoskich psychoanalityków do 1989 roku, gdy zmieniły się regulacje w tej kwestii. Jego nabyte we Francji i w Stanach Zjednoczonych kwalifikacje zawodowe nie miały we Włoszech dobrego odpowiednika. Na tym prawda się kończy, bo Pissacroia ani nie „został ujawniony”, ani nie postawiono mu zarzutów. W rzeczywistości przypominało to raczej scenariusz taniej opery mydlanej: porzucona kochanka z koneksjami rozesłała te informacje do lokalnych gazet wszędzie tam, gdzie Pissacroia miał swoje gabinety. Wykorzystała też relacje rodzinne, by zaangażować w sprawę policję. Po krótkim dochodzeniu policja stwierdziła, że Pissacroia jest człowiekiem uczciwym i zamknęła wszystkie postępowania (Pissacroia pokazał mi właściwe dokumenty). Jeden z jego byłych współpracowników z ośrodka leczenia uzależnień w Reggio Emilii zapewnił mnie, że kompetencje psychiatryczne Pissacroi nie budzą najmniejszych wątpliwości.

Pissacroia uznał, że najlepiej dla niego będzie milczeć, i to nawet pomimo tego, jak dużym ciosem dla jego reputacji była ta afera. Marco oberwał rykoszetem. Ktoś poinformował go o tym skandalu, a wtedy Pantani tylko umocnił się w swojej niechęci do psychoterapii i psychoterapeutów.

O książce

Legenda kolarstwa, którą stał się jeszcze za życia. Jeden z najwybitniejszych „górali” w historii, ostatni z grona zaledwie siedmiu zawodników, którzy w pojedynczym sezonie zdołali wygrać dwa najbardziej prestiżowe wyścigi w kolarskim kalendarzu – Giro d’Italia i Tour de France. Bożyszcze włoskich fanów, ikona stylu, człowiek, o którym w Italii śpiewa się piosenki.

Czy to możliwe, że jego kariera była jednym gigantycznym oszustwem?

Oto historia Marco Pantaniego – zawodnika, którego występy były w Italii ważniejsze niż polityka zagraniczna. Filigranowego mężczyzny miażdżącego rywali na najtrudniejszych górskich podjazdach, lecz poza szosą człowieka kompletnie zagubionego i szukającego ucieczki w kokainie. Bohatera narodowego, który poza granicami ojczyzny wciąż wywołuje dyskusje. Sportowca, z którego śmiercią kibice nie mogą się pogodzić do dziś.

Co było tajemnicą sukcesów „Pirata”? Czy to możliwe, by jego karierę złamały manipulacje włoskiej mafii? Co sprawiło, że powszechnie wielbiony sportowiec pożegnał się ze światem w podrzędnym hotelu, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od rodzinnego domu?

„Marco Pantani. Ostatni podjazd”
Autor: Matt Rendell
Premiera: 20 maja 2020
Cena okładkowa: 42,99 zł

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: