Finanse w czasie pandemii. Ekipy proszą UCI o pomoc

Finanse największych kolarskich ekip oraz rozwiązania w obliczu kłopotów firm je sponsorujących to jedno z największych wyzwań dla Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) w przerwanym sezonie 2020.

Pandemia wirusa SARS-Cov-2 zatrzymała na początku marca kolarski sezon. Kłopoty mają nie tylko organizatorzy wyścigów, ale ekipy. Te z najwyższego szczebla, z największymi budżetami, mogą ucierpieć bardziej niż zespoły dysponujące mniejszymi środkami.

Takiego zdania jest manager włoskiej grupy Bardiani-CSF-Faizane, Bruno Reverberi. W rozmowie ze "Spaziociclismo" kierownik drugoligowego zespołu wyjaśnił, że kolarze przez co najmniej dwa miesiące będą zarejestrowani jako bezrobotni, co na mocy włoskiego prawa umożliwić im ma otrzymanie pieniędzy z funduszu świadczeń uzupełniających wynagrodzenie.

zespoły, których budżety to 20-25 milionów euro. To są spore zobowiązania. Wszystkie zespoły WorldTour wpłacały gwarancje bankowe. Te pieniądze są w gestii UCI i dlatego stowarzyszenie ekip poprosiło o ich zablokowanie. My mamy długoletnich sponsorów, mamy mniejsze budżety, ale też kontrakty na dwa kolejne sezony. Liczymy, że wznowimy normalne funkcjonowanie w przyszłym roku

– powiedział.

Ekipa ekipie nie jest równa: budżety różnią się w zależności od sponsora. Część zespołów ma jednego właściciela, który jest równocześnie głównym sponsorem, inne mogą polegać na większej liczbie sponsorów, którzy, na przykład, w różnych terminach wpłacają swoje zobowiązania i kontrakty podpisane mają na różne okresy. Możliwości przejścia na tymczasowe bezrobocie lub otrzymania innych form pomocy zależy od kraju zamieszkania kolarza czy miejsca rejestracji ekipy.

Na najwyższym poziomie obniżki pensji, choć w różnym stopniu, wprowadzić miały już ekipy Mitchelton-Scott, Astana i Bahrain-McLaren. Duże cięcia i zwolnienia zaordynowano w CCC Team, obniżkę wypłat uzgodniono w Lotto Soudal, które samozatrudnionych pracowników także wysłało na tymczasowe bezrobocie. Według hiszpańskiego dziennika "AS", podobne rozwiązanie zastosować miała drugoligowa ekipa Burgos-BH.

Ściganie póki co zawieszone jest do 1 czerwca, pod znakiem zapytania stoi Tour de France. Przeprowadzenie największego wyścigu wciąż jest w planach Amaury Sport Organisation, aczkolwiek kolarze przystępowaliby do niego bez wyścigów przygotowujących.

Zespoły WorldTeam i ProTeam, zrzeszone w Stowarzyszeniu Drużyn Zawodowych (AIGCP), wysłały do Międzynarodowej Unii Kolarskiej list, w którym poprosiły o podjęcie działań regulacyjnych w zaistniałej sytuacji. Pismo, które opisał portal "Velonews", wnosi m.in. o poluzowanie regulacji dotyczących wypłat i możliwości ich dostosowywania przez zmniejszenie pensji, odroczenia płatności czy tymczasowe urlopy – wszystko to bez naruszania gwarancji bankowych (sumy odpowiadającej 25% wynagrodzeń wszystkich pracowników ekip w danym roku). AIGCP ma również nadzieję, że Unia będzie mogła wykorzystać WorldTour Reserve Fund, rezerwę finansową, która pod koniec 2018 roku delikatnie przekraczała sumę 2 milionów euro. Środki te miałyby wspomóc najbardziej dotknięte kryzysem ekipy WorldTour oraz, potencjalnie, grupy drugiej dywizji.

Co ważne, AIGCP poprosiło też o umożliwienie wprowadzenia zapisów odzwierciedlających te zmiany w kontraktach i uwzględnienie tej sytuacji w szczegółowo regulowanych procedurach rejestracji ekip na kolejny rok. Dodatkowo, zespoły postulowały zawieszenie rankingów i przełożenie a nie odwołanie jak największej liczby wyścigów WorldTour.

Do propozycji zmian w kontraktach już ostrożnie podszedł Związek Kolarzy Zawodowych (CPA), który zastrzegł, że cięcia pensji są uzasadnione, jeśli przedstawione zostaną dowody na to, że kontrakt sponsorski nie może zostać zrealizowany.

Unia w wydanym w czwartek komunikacie poinformowała o krokach, które podejmuje w stosunku do swoich struktur. Oficjalnego stanowiska w kwestiach podniesionych przez zespoły póki co nie ma.

W dyskusji nieco na uboczu znajdują się zespoły kobiece. Te dysponują mniejszymi od męskich ekip składami, a nawet na najwyższym poziomie – także wielokrotnie niższymi budżetami. Rok 2020 miał być pierwszym sezonem z płacą minimalną dla ośmiu najlepszych ekip w stawce.

Ta sytuacja nie musi odbić się na ekipach kobiecych tak mocno jak na zespołach męskich, uważa Tiffany Cromwell, zawodnika Canyon-SRAM.

Postęp kolarstwa kobiet zostanie zahamowany, ale nie sądzę, że kobiece ekipy przestaną istnieć. One nie są na poziomie ekip mężczyzn, więc nie sądzę by wybrały cięcia pensji. Ekipy nie ucierpią być może od razu, ale problemy sponsorów odbiją się na budżetach na kolejne lata. W przyszłości firmy będą ostrożnie podchodziły do inwestycji, szczególnie w sport

– powiedziała Australijka w rozmowie z "Cyclingnews".

Kolarstwo kobiet wyrastało na oddolnych inicjatywach. Wciąż może inspirować i promować sponsorów. Mamy głos, to nie tak, że znikniemy. Trzeba tylko znaleźć właściwą drogę, by zostać usłyszanym.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: