Paryż-Nicea 2020. Sam Bennett i Hugo Hofstetter przeszarżowali

Cztery szwy na prawej dłoni oraz kara finansowa. Sam Bennett w finale trzeciego etapu Paryż-Nicea ryzykował za bardzo, a do tego miał pecha.

Irlandczyk na ostatniej prostej przepychał się by zdobyć jak najlepsze miejsce do rozpoczęcia sprintu. Praca łokci nie zdała się na wiele, a do tego mistrz Irlandii wylądował na barierkach wraz z Hugo Hofstetterem (Israel Start-Up Nation).

Kolarzowi Deceuninck-Quick-Step lekarze na rozciętą dłoń nałożyli cztery szwy i ze szpitala wypisali, po tym jak badania nie stwierdziły złamań. Mniej wyrozumiali byli sędziowie, którzy po obejrzeniu zapisu wideo zobaczyli, jak Bennett barkiem odpychał Nairo Quintanę. Wymiar kary: 800 franków szwajcarskich grzywny i odebranie 40 punktów w rankingu Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI).

Dobrą pozycję Irlandczyka diabli wzięli chwilę potem: Hugo Hofstetter próbował wepchnąć się między Ceesa Bola i Caleba Ewana. Manewr ten nie skończył się dobrze: Francuz zahaczył o koło Australijczyka i dwójka odbiła na barierki. Ewan zdołał utrzymać równowagę, ale sprint miał z głowy, natomiast Hofstetter podciął przechodzącego po prawej Bennetta i sam runął na asfalt.

Etap wygrał Hiszpan Ivan Garcia Cortina (Bahrain-McLaren), na kresce lepszy od Słowaka Petera Sagana (Bora-hansgrohe).

Bennett we środę przystąpi do czwartego etapu wyścigu, jazdy indywidualnej na czas.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: