Patrick Lefevere gorzko o Michale Kwiatkowskim i Jumbo-Visma

Patrick Lefevere powinien być najszczęśliwszym szefem zawodowej ekipy. Jego kolarze biją kolejne rekordy w liczbie wygrywanych wyścigów, co jednak belgijskiemu menadżerowi nie odbiera zgryzot.

Zasadniczo wiążą się one z jednym – pieniędzmi. Deceuninck-Quick Step dysponuje jednym z niższych budżetów w peletonie. Skutkuje to stałym odpływem kolarzy, którzy wypromowali się pod skrzydłami Lefevere. A w jego rękach znajduje się teraz wielki, wciąż nieoszlifowany diament – Remco Evenepoel – i to o rozwój fenomenalnego 20-latka martwi się teraz najbardziej.

Lefevere w rozmowie w „Het Nieuwsblad” podjął ten temat, po raz kolejny przedstawiając realia w jakich przychodzi mu działać. Nie ukrywa, że nie ma pieniędzy na zakup zawodników, którzy mieliby za zadanie pomagać w górach Evenepoelowi i na razie nie zamierza zmienić struktury składu, poświęcając sprinterów i klasykowców, na rzecz górali.

Oczywiście, jako zespół zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby Remco stał się możliwie najlepszym kolarzem, a jeśli do tego potrzeba mu kolejki górskiej, to w porządku. Tylko, że to będzie kosztować dużo pieniędzy, których teraz nie mamy. Mój budżet na ten cel musi zostać zwiększony o 20 procent, a może nawet więcej. Jeśli kiedykolwiek przekształcimy się z zespołu sprinterów i klasykowców na zespół, który celuje w Tour de France, moi sponsorzy staną przed wyborem: odejść lub sięgnąć głębiej do kieszeni.

Kontynuując temat pieniędzy i rzeczywistości z jaką od lat się zmaga, Lefevere przypomniał Michała Kwiatkowskiego. Polak startował w jego grupie w latach 2012-15, odnosząc pierwsze wielkie sukcesy, na czele z tytułem mistrza świata.

Od lat robię cuda ze budżetem grupy, ale nie mogę zgiąć żelaza własnymi rękami. Na przykład Team Ineos dał Michałowi Kwiatkowskiemu pięć razy więcej niż to, co miał u mnie i oczywiście przyjął ich ofertę. Podczas gdy u nas ścigał się jak chciał i często wygrywał, tam został wychwalanym pomocnikiem. Jumbo-Visma przyszła po Laurensa De Plusa i zaoferował mu podwójnie pieniądze. Jak z czymś takim mogę konkurować?

– zapytał retorycznie.

65-letni Belg kontynuował wątek Jumbo, wyśmiewając kłamstwa holenderskiej ekipy.

Merijn Zeeman [szef Jumbo-Visma] mówił w zeszłym roku, że ma drugi najniższy budżet w peletonie. To nieprawda i absurd. Przepraszam, ale on jest złamanym kłamcą. Ja także znam stawki: Roglic, Dumoulin, Kruijswijk, Van Aert, Groenewegen, Gesink kosztują duże pieniądze. Oni przyszli nawet po naszego dietetyka. Teraz mają czterech. A wszystko to, że tak powiem, z „drugim najniższym budżetem WorldTour”. Ha ha, śmiać mi się chce, ile tam cynizmu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: