Pomiar mocy nie dla Vini Zabu-KTM

Pomiar mocy zabija myślenie w trakcie rywalizacji, a zawodnicy podczas wyścigu się nim kierujący zachowują się jak roboty. Tak uważa Luca Scinto, manager ekipy Vini Zabu-KTM.

Włoski manager miał wprowadzić nowe porządki. Jego zawodnicy podczas wyścigów nie będą mogli korzystać z pomiarów mocy.

Słyszę często od zawodników: "Co z tego, że cisnę 400 watów, jak i tak mnie odczepili", "to musi być zły dzień, nie wykręcę więcej niż 300 watów" albo "mam niski puls, chyba jestem przemęczony"

– przywoływał w rozmowie "La Gazzetta dello Sport".

Scinto nie jest pierwszym orędownikiem tej kwestii. Wcześniej sugestię zabronienia pomiarów mocy podczas wyścigów wysuwali Alberto Contador oraz dyrektor Tour de France, Christian Prudhomme.

Zawodnicy mają świra na punkcie watów. Za bardzo ich to pochłania. Podczas treningu pomiar mocy to przydatne urządzenie, ale nie w trakcie wyścigu. Chcę, żeby moi zawodnicy myśleli sami. Nie chcę prowadzić zespołu robotów, ale kolarzy, którzy słuchają swoich organizmów i potrafią się kontrolować

– tłumaczył, podkreślając, że decyzję poparł lider ekipy, Giovanni Visconti.

Scinto od lat prowadzi zespół dziś znany jako Vini Zabu-KTM, a dawniej jako Vini Fantini-Selle Italia. W barwach tej ekipy regularnie na stosowaniu zabronionych środków wpadali włoscy zawodnicy: w 2013 roku Mauro Santambrogio i Danilo di Luca, rok później Matteo Rabottini, a w 2016 roku Samuele Conti.

Zespół Vini Zabu-KTM otrzymał w tym roku zaproszenia na Mediolan-San Remo i Giro d'Italia.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: