Challenge Mallorca 2019. Europejskie otwarcie sezonu

Peleton na trasie Paryż-Nicea

Ameryka Łacińska, Australia, Bliski Wschód, Kolumbia. Rejonów goszczących kolarzy w styczniu i lutym przybywa, ale zwiastunem początku szosowego sezonu niezmiennie pozostają wyścigi na Majorce.

Sezon kolarski na europejskich szosach tradycyjnie rozpoczynają wyścigi jednodniowe na hiszpańskiej Majorce, zgrupowane pod szyldem Challenge Mallorca. Rozgrywane tradycyjnie w ostatnim tygodniu stycznia i pierwszych dniach lutego są budzikiem przed kolarskim sezonem  dla zawodników, którzy od ponad miesiąca zasuwają na treningach, dla kibiców, którym powoli wypada przyzwyczaić się do nowych strojów i zmian barw swoich ulubieńców.

Ściganie rozpoczęto już w Australii, peleton rozkręca się też w Argentynie, a w programie pojawią się wyścigi w Kolumbii i Francji. Majorka to z jednej strony "plaża"  wyścigi pierwszej kategorii, od których wiele nie zależy  z drugiej pierwsza okazja do strząśnięnia zimowego snu i zamienienia żmudnych treningów na ściganie.

Wyścigi nie są transmitowane, a dostępne skąpo relacje tekstowe zaostrzają apetyty kibiców na powrót do rozkładu wyścigów pokazywanych na żywo przez największe stacje telewizyjne.

Cykl Challenge Mallorca składa się z czterech imprez. W czwartek rozegrane zostanie Trofeo Ses Salines (31 stycznia), w piątek Trofeo Andratx (1 lutego), w sobotę Trofeo Serra de Tramuntana (2 lutego), a w niedzielę Trofeo Palma (3 lutego).

Na Majorce sezon rozpocznie Rafał Majka (Bora-hansgrohe).

31 stycznia  Trofeo Ses Salines (180,5 km)

Tradycyjnie sprinterskie rozdanie tym razem wyzwaniem dla górali. Trasa poprowadzi drogami wijącymi się wokół miejscowości Campos, ale wyścig rozegra się w rejonie Felantix, gdzie kolarzom przyjdzie wspinać się na Puig de Sant Salvador. Podjazd liczy 4,7 kilometra o średnim nachyleniu 7,5%, co powinno premiować górali i specjalistów od ścigania w Ardenach.

1 lutego  Trofeo Andratx (168,5 km)

Wyścig dla odważnych. Pagórki na pewno zachęcą do sformowania większego odjazdu, a na 35 kilometrów przed metą wspinać się trzeba będzie na dobrze znany Coll de Puig Major (14,5 km, 6,5%). Ze szczytu do mety daleko, a w końcówce jeszcze po względnie płaskim terenie, więc spodziewać się można uciekającego wspinacza lub grupki zawodników nieźle jeżdżących na czas i na pagórkach ściganych przez mniej lub bardziej zorganizowaną grupę ze zdeterminowanymi sprinterami.

2 lutego  Trofeo Serra de Tramuntana (142,3 km)

Najbardziej górski i nieprzewidywany wyścig z całej czwórki. Trasa nie uległa wielkim zmianom w porównaniu od roku ubiegłego. Krótko, po górkach i z finiszem na niewielkim podjeździe. W programie m.in. Coll Sa Batalla (11 km; 4,8%) i poprawka na Coll de Puig Major, tym razem podjeżdżany z drugiej strony (4,8 km; 5,3%).

Dwie ostatnie edycje wygrał Belg Tim Wellens i na mecie spodziewać się należy w pierwszej kolejności kolarza o podobnych umiejętnościach.

3 lutego  Trofeo Palma (159,6 km)

Najbardziej odpowiadający sprinterom z całej serii wyścig. Wprawdzie w drugiej części trasy wyrośnie Coll Sa Creu (7 km, 4%), ale pozostający do mety dystans powinien spokojnie wystarczyć zespołom prowadzącym sprinterów na rozdanie kart przed linią mety.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: