Łukasz Wiśniowski: „chciałbym być tym ostatnim pomocnikiem Grega”

Łukasz Wiśniowski

Kolarz CCC Team o nowych perspektywach w pierwszym polskim zespole WorldTour, o pracy z mistrzem olimpijskim i celach na sezon 2019.

Łukasz Wiśniowski w CCC Team rozpoczyna kolejny rozdział swojej kariery. 27-latek, który do WorldTouru trafił w 2015 roku po bardzo dobrych wynikach w kategorii młodzieżowej, przez cztery lata zebrał doświadczenie na wielu polach. W Quick-Stepie pracował w pociągu Marka Cavendisha, a mimo sporej konkurencji w zespole i kontuzji błysnął 5. lokatą w Kuurne-Bruksela-Kuurne. W barwach zespołu Sky potwierdził umiejętności ścigania na brukach, w tym sezonie kończąc na drugim miejscu Omloop Het Nieuwsblad i na 8. Kuurne-Bruksela-Kuurne, a w wyścigach tygodniowych pracował m.in. na Michała Kwiatkowskiego.

Wiśniowski do zespołu kierowanego przez Jima Ochowicza i Piotra Wadeckiego przychodzi po czterech latach spędzonych w dwóch najlepszych zespołach świata. W nowych barwach ma nadzieję dostać więcej szans walki na własne konto i spróbować swoich sił z większą odpowiedzialnością na barkach.

Wydaje mi się, że jest to bardziej motywujące, nie stresujące. Im bliżej wyścigu, tym pewnie będę miał większy stres, ale na tę chwilę ten stres bardziej przejawia się w motywacji do pracy

– tłumaczył w rozmowie z „Rowery.org”, podczas spotkania CCC Team z mediami w hiszpańskiej Denii.

Wiadomo, mogłem zostać też w Sky, miałem propozycję kontraktu. Miałem też chwilę, żeby przeanalizować jedną i drugą ofertę. Na pewno dostałem od Piotra [Wadeckiego] lepsze warunki... może nie lepsze warunki, ale ciekawszy plan startowy niż w ekipie Sky. I wydaje mi się, że to było dla mnie głównym powodem dołączenia do tej ekipy. Nie jestem już też najmłodszym zawodnikiem i choć mam nadzieję, że parę ładnych lat przede mną… czułem, że to jest ten moment, że chciałbym spróbować pojechać wyścigi na własną rękę. Piotr mi dał tę możliwość i dlatego zdecydowałem, że dołączę do ekipy.

Zespół Sky to ekipa zbudowana wokół celu wygrywania Grand Tourów, a w szczególności Tour de France. Podporządkowanie przygotowań etapowym zmaganiom z jednej strony odbiło się na zaangażowaniu w kampanię klasyczną, a z drugiej wysoko zawiesiło poprzeczkę wymagań dla kolarzy, których celem nie były etapówki.

W Sky nauczyłem się sumienności, nauczyłem się trenować z głową, ale też trochę mocniej niż to robiłem do tej pory. To pozytywna strona, treningi nie są najprzyjemniejszą częścią kolarstwa, ale muszę powiedzieć, że po dwóch latach w zespole zdążyłem je polubić. Jazda w górach jest moją najsłabszą stroną, ale wydaje mi się, że podniosłem swój poziom. W Quick-Stepie miałem z tym problem, natomiast w Sky radziłem sobie trochę lepiej. W przyszłości, jeśli wystartuję w jednym z Grand Tourów, to wiem, że sobie poradzę znacznie lepiej

– zaznaczył zawodnik, który dotychczas z największych wyścigów świata przejechał tylko Giro d'Italia (2016).

Wydaje mi się, że gdyby ekipa bardzo chciała i wytwarzała jakąś presję, to bardziej byłbym góralem niż klasykowcem. Te dwa lata w ekipie Sky na pewno podniosły mój poziom sportowy i także oczekiwania na kolejne sezony

 – dodał.

Wiśniowski ma świadomość, iż w zespole nie jest liderem na wyścigi klasyczne. Te, obok krótszych etapówek i polowania na etapy Grand Tourów, to główne cele powstałego na bazie grupy BMC Racing zespołu CCC Team. Liderem ekipy pozostaje mistrz olimpijski i jeden z najlepszych specjalistów w ściganiu bo brukach – Greg van Avermaet. Belg w nowych barwach będzie celował w brukowe klasyki, na oku szczególnie mając Ronde van Vlaanderen, a kolarze tacy jak Guillaume van Keirsbulck, Michael Schär czy Wiśniowski mają zapewnić mu niezbędne wsparcie.

Greg jest naszym liderem na te najważniejsze wyścigi klasyczne. Jaką mam rolę? Jestem pomocnikiem Grega na tych wyścigach, na których będzie chciał i musiał walczyć. Jest też szansa, że w wyścigach, w których będzie chciał potrenować albo nie wystartuje, ja będę miał szansę pokazania się. Na pewno Greg jest takim zawodnikiem, od którego można wiele się nauczyć. Fajnie mieć kogoś takiego w swojej ekipie, mam nadzieję, że to też zaprocentuje na kolejne sezony

– ocenił.

Bycie pomocnikiem jednego z najlepszych zawodników w peletonie to duża odpowiedzialność, ale także, w odpowiednich okolicznościach, szansa na potwierdzenie swoich umiejętności i zabłyśnięcie w czołówce kolarzy walczących na brukach.

Na pytanie o bycie wsparciem dla van Avermaeta w finałach wyścigów klasycznych rozjaśnia się.

No oczywiście, to jest mój cel. Chcę sobie postawić tę poprzeczkę dosyć wysoko. Widzieliśmy po poprzednim sezonie, że jeżeli jestem w dobrej dyspozycji, to stać mnie na walkę z najlepszymi. Chciałbym być tym ostatnim pomocnikiem Grega. Jak dotąd w końcówce najliczniejsi byli kolarze Quick-Stepu, dobrze byłoby to zmienić, żeby byli to kolarze CCC Team

– tłumaczył z uśmiechem.

Wiśniowski, który na co dzień robi wrażenie człowieka niezwykle opanowanego, niemal pozostającego poza zgiełkiem wyścigów, przyznaje, że dobrze czuje się w zamieszaniu wyścigów klasycznych, które, szczególnie w wydaniu belgijskim, są nieraz niemożliwą do opanowania gonitwą.

Moją najmocniejsza stroną są wyścigi jednodniowe. To coś, co od początku mi odpowiadało i co lubiłem. Nie można być tak nerwowym człowiekiem, szczególnie w wyścigach klasycznych, bo sytuacja zmienia się z minuty na minutę. Trzeba trzymać nerwy na wodzy

– podkreślił.

Wiadomo, że człowiek się zmienia w ferworze walki. Przed startem mało kto to pokazuje. Na wyścigu dochodzi stres, walka o pozycje, o jak najlepszy wynik. Nie czuję potrzeby albo nie mam siły w sobie, żeby to pokazywać przed lub po [śmiech]. Skupiam się tylko na wyścigu

– zaznacza.

W nowych barwach Wiśniowski zadebiutuje podczas Volta a la Comunitat Valenciana (6-10 lutego), a następnie weźmie udział w Tour of Oman (16-21 lutego). Te dwa starty przygotują go do  kampanii klasyków, którą rozpocznie startem w Omloop Het Nieuwsblad 2 marca.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. Yev

    16 grudnia 2018, 17:28 o 17:28

    Powodzenia, Łukasz!

  2. zulu

    16 grudnia 2018, 20:13 o 20:13

    Jeśli Greg będzie w formie a Wadecki brak przykład z QS to tylko może wyjść na korzyść Wiśniowskiemu, który powinien od czasu do czasu atakować wcześniej odciążając Averameata. Ostatnio takie ataki numerów 2 są częste i skuteczne. Miejmy nadzieję że Wadecki nie będzie kolarskim betonem ale będzie w stanie rozgrywać wyścigi na większym luzie.

  3. Yev

    17 grudnia 2018, 08:41 o 08:41

    Myślę, że Wadecki nie będzie miał wiele do gadania. GvA powie jak chce by rozegrać wyscig i tak będzie.

    • jarek996

      18 grudnia 2018, 07:15 o 07:15

      Prawda !

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: