Giro d'Italia 2018. Dziennik kapitana Benedettiego #20

Wrażenia z czasówki rozgrywanej na rodzinnych szosach oraz perspektywy na trzeci tydzień Giro d'Italia - Cesare Benedetti pisze z Trydentu.

Atmosfera była świetna. Dużo ludzi znam z tych okolic i to było świetne uczucie ścigać się po drogach, na których na co dzień trenuje. Kibice wykrzykiwali moje imię, to coś niesamowitego. W Trydencie jest m.in. Szymon Konieczny z Bora-hansgrohe Fan Club.

Pogoda dopisała, bo nie padało. Droga była mokra, ale to aż tak nie przeszkadzało. Start umiejscowiono na rynku w Trento, gdzie było dużo ludzi. Pomimo tego, że dziś był dzień pracy, to na trasie również było mnóstwo kibiców.

Oczywiście ja nie pojechałem na maksa, bo nie miałem ochoty, a poza tym jutro mam pracę do wykonania. Niestety [Patrick] Konrad nie jechał tak, jak sobie zaplanował, na szczęście mamy jeszcze trzy dni na poprawę jego sytuacji w generalce.

Jutro start pod górę, na pewno wielu zawodników będzie atakować. Etap jest krótki, będzie szybko i ciężko, nie wiem czy dojdzie do sprintu, czy uda nam i Quick-Step Floors upilnować ucieczkę.

Dla generalki ważny będzie etap w czwartek, bo wszyscy wielcy tego wyścigu rozpoczną ten podjazd razem. Wtedy zobaczymy kto jest najsilniejszy w trzecim tygodniu.

Kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe Cesare "Czarek" Benedetti z trasy 101. edycji Giro d'Italia odczuciami i przemyśleniami dzieli się w dzienniku publikowanym na łamach "Rowery.org".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: