Giro d'Italia 2018. Simon Yates: "na Giro mogą dziać się dziwne rzeczy"

Simon Yates przebrnął przez dwa tygodnie Giro d'Italia jako najmocniejszy kolarz w stawce, a także najbardziej agresywny. Etap jazdy indywidualnej na czas rozpoczyna przejście do defensywy w walce o wygranie włoskiego Grand Touru.

Giro d'Italia z etapu na etap wygląda na wyścig Simona Yatesa. 25-letni Brytyjczyk prowadzi w wyścigu od szóstego odcinka i na koncie ma już trzy etapowe wygrane. Dziś kolarz Mitchelton-Scott obronił się na trasie etapu, którego obawiał się najbardziej - 34-kilometrowej jazdy indywidualnej na czas.

Przed zawodnikiem australijskiej jeszcze pięć etapów, z czego trzy to trudne górskie przeprawy. Biorąc pod uwagę, że drugi w klasyfikacji generalnej Tom Dumoulin (Team Sunweb) traci 56 sekund, a kolejni zawodnicy w czołowej dziesiątce od trzech do siedmiu minut, brytyjscy komentarzy mogliby powiedzieć - it's Yates' race to lose - dosłownie: to Yatesa wyścig do przegrania.

Jestem szczęśliwy. Znałem różnice między rywalami, nie zmieniło to mojego tempa, ale chciałem wiedzieć jak wypadam na ich tle. Jeśli chodzi o długie czasówki, to jest zdecydowanie najlepsza, jaką w życiu pojechałem. Wprawdzie plasowałem się wysoko na prologach czy krótszych czasówkach, ale one bardziej odpowiadały mojej charakterystyce

- zaznaczył po zakończeniu swojej próby w Rovereto 25-letni Brytyjczyk.

Yates, który w przeszłości potrafił zanotował dobre wyniki na odcinkach jazdy indywidualnej na czas na trasach Paryż-Nicea i Tour de Romandie, na długich i płaskich etapach w tej konkurencji nie wypadał nigdy dobrze. W tym roku postęp w jeździe na rowerze czasowym pokazał już w Jerozolimie, na otwierającej czasówce wykręcając siódmy wynik.

20. wynik na 16. etapie i zaledwie nieco ponad minuta straty do faworyzowanego Dumoulina to wynik jak na Brytyjczyka fantastyczny.

Czułem się dobrze przez pierwsze 20-25 kilometrów. Złapałem dobry rytm, czułem, że mi idzie. Robiłem wszystko by utrzymać właściwą pozycję, ale na ostatnich 10 kilometrach przeżywałem piekielne męki. Nie traciłem tak dużo, a myślałem, że będę.

Yates w klasyfikacji generalnej ma 56 sekund przewagi nad ubiegłorocznym zwycięzcą Tomem Dumoulinem, 3:11 nad trzecim Domenico Pozzovivo (Bahrain-Merida) i 3:50 nad czwartym Chrisem Froomem (Team Sky). Piąty Thibaut Pinot (Groupama-FDJ) traci już 4:19, a kolejni górale - Miguel Angel Lopez (Astana), Richard Carapaz (Movistar Team) i George Bennett (LottoNL - Jumbo) od 5 do 7 minut.

Brytyjczyk póki co jechał bardzo czujnie i ofensywnie, szukając sekund w każdej końcówce, a swoją eksplozywność wykorzystując na Gran Sasso d'Italia, w Osimo i Sappadzie, w których wygrał trzy etapy.

Myślę, że po dzisiejszym dniu zmieni się nasza taktyka. Dla fanów to może gorzej, ale będziemy musieli jechać bardziej defensywnie

- zapowiedział.

Yatesowi w górach pomagają najwydatniej póki co Jack Haig, Mikel Nieve, Roman Kreuziger oraz Esteban Chaves. Czwórka sama nie będzie w stanie kontrolować wyścigu, przez co niewykluczone jest przyzwolenie na zakończone powodzeniem ucieczki i skupienie się na pokryciu najgroźniejszych rywali. Tych jednak, w oczach Yatesa, nie jest mało.

Nie czuję się świeży, na tym etapie jestem już zmęczony, a przed nami trzy wymagające etapy. Mam jednak silny zespół, który może mnie wesprzeć. Teraz będę musiał się bronić, nie atakować. Każdy kolarz ze stratą mniejszą niż 10 minut jest wciąż zagrożeniem. Na Giro mogą dziać się dziwne rzeczy. Mam nadzieję, że nie będę miał słabszych dni przed wjazdem do Rzymu

- powiedział.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. Daria Abramowicz

    Daria Abramowicz

    24 maja 2018, 20:05 o 20:05

    Rozumiem, że to na potwierdzenie dzisiejszego etapu?;)

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: