Giro d'Italia 2018. Dziennik kapitana Benedettiego #15

Drugi etapowy triumf Sama Bennetta na Giro d'Italia dla Cesare Benedettiego i jego kolegów oznaczał dużo pracy na czele peletonu.

Co tu mówić, to dla nas świetny dzień, pomimo zmiany pogody na końcu było super. Ucieczka pojechała od razu i chcieliśmy ją kontrolować. Dobrze, że tylko pięciu kolarzy w niej kręciło. W peletonie pracowaliśmy wspólnie z Quick-Step Floors i EF Education First. Sytuacja była pod kontrolą.

40 kilometrów do mety podkręciliśmy tempo, ponieważ chcieliśmy złapać uciekinierów przed pierwszym wjazdem na metę. Trochę przeszkadzał nam wiatr, peleton rozpadł się na grupki, [zostali] w tym Carapaz, Pozzovivo i Viviani. Na 15 kilometrów przed metą wszystko się połączyło, na szczęście dla nas Viviani nie powrócił głównej grupy.

Sam Bennett pokazał, że jest w życiowej formie. Wszystko wyszło tak, jak chcieliśmy.

Kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe Cesare "Czarek" Benedetti z trasy 101. edycji Giro d'Italia odczuciami i przemyśleniami dzieli się w dzienniku publikowanym na łamach "Rowery.org".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: