Michael Woods: "to jest najlepszy wynik w moim życiu"

Były biegacz średniodystansowy, który zawodowcem został w wieku 29 lat, wczoraj na trasie Liege-Bastogne-Liege wywalczył drugą lokatę. Michael Woods odbudował w sobie wiarę w swoje możliwości.

31-letni Kanadyjczyk,od niedawna ścigający się w zawodowym peletonie, był jednym z głównych aktorów 104. edycji "Staruszki", a miejsce na podium prestiżowego klasyku to jego życiowy wynik.

Woods w 2015 pokazał się po raz pierwszy w europejskich imprezach, zajmując 5. miejsce na górskim etapie Volta ao Algarve. Wygrany etap i 4. miejsce w klasyfikacji amerykańskiego Tour of the Gila, a także 2. lokata w Tour of Utah przekonała Jonathana Vaughtersa do zaangażowania Kanadyjczyka z kontynentalnej ekipy Optum.

31-letni Kanadyjczyk, od 2016 roku występujący na poziomie WorldTour, do kolarstwa trafił późno, wcześniej przygodę ze sportem realizując w biegach średniodystansowych. Jako junior został złotym medalistą Igrzysk Panamerykańskich w biegu na 1500 metrów, a jego sportowa kariera miała rozegrać się na bieżni. W 2007 roku na ścieżce tej stanęła kontuzja lewej stopy, a po okresie przerwy, w 2011 roku na pierwszym planie pojawił się rower.

Woods szybko piął się po szczeblach lokalnych i kontynentalnych amerykańskiego peletonu. Szczyt osiągnął w 2016 roku, podpisując kontrakt z ekipą WorldTour. Już w pierwszy sezonie w zawodowym peletonie zajął drugie miejsce w Mediolan-Turyn, demonstrując potencjał w rywalizacji na stromych podjazdach. Na a szersze wody z kolei wypłynął rok temu, na 9. miejscu kończąc Liege-Bastogne-Liege, a jesienią zajmując świetne 7. miejsce w Vuelta a Espana.

Cieszę się tym, co mam. Zacząłem ścigać się na rowerze w wieku 25 lat, przeszedłem na zawodowstwo w wieku 29 lat, jestem prawdopodobnie najstarszym neo-pro w historii. Kiedy byłem biegaczem, myślałem, że z czasem będę coraz lepszy. Ale mój najlepszy bieg wykonałem w wieku 18 lat. Nie cieszyłem się tym wtedy, bo zakładałem, że będę jeszcze lepszy. Ten wynik [podium Liege-Bastogne-Liege] to coś, czym będę się cieszył. Będę próbował się rozwijać, ale cieszę się tym, co mam

- wyjaśniał na konferencji prasowej w Ans.

To dla mnie wyjątkowy dzień. Zacząłem sezon dość słabo. Byłem chory, nie miałem nogi, kwestionowałem swoje istnienie jako zawodowego kolarza. Byłem zniechęcony w kontekście Giro d’Italia, parę dni temu byłem naprawdę załamany po Fleche Wallonne. Liege-Bastogne-Liege był pierwszym wyścigiem, w którym czułem się jak pełnoprawny kolarz. Czułem się dobrze, byłem pewny siebie

- tłumaczył Kanadyjczyk.

Woods na 258-kilometrowej trasie jechał bardzo czujnie i w finale jako jedyny odpowiedział na przyspieszenie Romaina Bardeta (AG2R La Mondiale). Dwójka złapała Jelle Vanenderta (Lotto Soudal), a następnie stoczyła walkę o drugie miejsce za plecami zwycięskiego Boba Jungelsa.

Chciałem zaczekać na końcówkę. Czułem się dobrze, wiedziałem, że dobrze wypadnę w sprincie. Początkowo chciałem ruszyć gdzieś koło Cote de la Roche aux Faucons lub nieco później, ale na podjeździe czułem się tak mocno, że postanowiłem oszczędzać się na finisz. Potem miałem szczęście, jako pierwszy zobaczyłem atak Bardeta i udało mi się złapać jego koło. Pojechał bardzo odważnie, ale ja wiedziałem, że jeśli dojadę w grupce do mety, to będę jednym z najszybszych

- wspominał Woods.

To jest najlepszy wynik w moim życiu. Jasne, celem jest wygranie wyścigu WorldTour, ale jechałem najlepiej jak mogłem. 7. miejsce we Vuelcie jest bardzo dobre, ale podium Liege-Bastogne-Liege jest kolejnym krokiem naprzód. Miejsce w top10 Vuelty to całkiem dobry wynik, ale tam nie liczyłem się w walce o zwycięstwo. Dziś liczyłem się w walce o zwycięstwo. I było super

- stwierdził z uśmiechem.

Woods przy relatywnie małym doświadczeniu w ściganiu na trasach najważniejszych imprez globu w Grand Tourach poradził sobie bardzo dobrze. Debiutanckie Giro d’Italia zakończył na 38. pozycji a w tym samym roku na siódmym miejscu zakończył Vuelta a Espana. W barwach EF Education First-Drapac szybko dostał szanse jazdy na własne konto. Podobnie będzie w tym roku, a swoje umiejętności będzie mógł sprawdzić na trasie majowej "Corsa Rosa".

Kiedy zaczynałem Vuelte w tamtym roku, moim dyrektorem sportowym był Juan Manuel Garate. Świetny człowiek, dobrze mną kierował, nie nakładał na mnie żadnej presji wyniku. Na początku sezonu chciałem wystartować w Giro z zamiarem walki w klasyfikacji generalnej, ale teraz jadę z myślą odniesienia etapowego zwycięstwa. Nie chcę tracić czasu w generalce, ale nie chcę mieć presji wyniku, więc zobaczmy, co z tego wyjdzie

- zaznaczył.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: