Przełajowe MŚ 2017: ulga van Aerta, łzy van der Poela i konsekwencja Pauwelsa

Bitwa o Bieles rozstrzygnięta na korzyść Van Aerta przez defekt Van der Poela.

Wout van Aert obronił w luksemburskim Bieles tytuł mistrza świata w kolarstwie przełajowym. 22-latek po słabym starcie i początkowej stracie do atakującego wcześnie Mathieu van der Poela nie tylko zdołał odrobić straty, ale zdystansował Holendra, którego pod koniec piątej rundy spowolniło przebicie opony.

Naprawdę się tego nie spodziewałem. Przez ostatni tydzień nie siedziałem na rowerze. Nikt mi nie wierzył. To nie były dobre przygotowania

- mówił chaotycznie umazany błotem Belg na mecie, odnosząc się do kontuzji kolana i sugestii ze strony rywali, że w okresie przygotowań kontuzja była wymówką dla wystąpienia o wyłączenie dla celów terapeutycznych (TUE).

Van Aert zwycięstwem w Pucharze Świata we włoskim Fiuggi zapewnił sobie na początku roku triumf w klasyfikacji ogólnej PŚ. Ostatni wyścig, zmagania w Hoogerheide, odpuścił, lecząc kontuzję kolana. Na starcie pozostawał jednym z dwóch faworytów, ale dyspozycji nie był pewny.

Po prostu chciałem dać z siebie wszystko przez tę godzinę. Na pierwszej rundzie pomyślałem, że jedziemy po srebro, ale na drugim kółku złapałem rytm. Potrzebowałem tej pierwszej rundy, żeby poczuć się sobą. Szkoda, że Mathieu miał defekt, ale oczywiście nie mogłem na niego czekać. Jestem bardzo szczęśliwy.

Jego główny adwersarz - Mathieu van der Poel - przygotowania poprowadził inaczej, omijając Fiuggi i trenując w Hiszpanii. Treningi dały się we znaki - Holender w Hoogerheide nie walczył o zwycięstwo, ale po przepaleniu silnika nabrał pewności siebie.

W Bieles zaraz po starcie wystrzelił jak z procy, rozbijając szyki Belgów i obejmując prowadzenie. 22-letni Holender na błotnistej trasie od piątej rundy ścigał się już tylko z van Aertem, ale czwarta przebita opona przekreśliła marzenia o odebraniu Belgowi koszulki z tęczą.

Van der Poel na mecie płakał, a w studiu belgijskiej telewizji "Sporza" wciąż miał łzy w oczach i podczas wywiadu z van Aertem i pełniącym rolę eksperta Svenem Nysem sprawiał wrażenie nieobecnego.

Czułem się gotowy, fizycznie wszystko było jak miało być. To nic przyjemnego przegrać przez defekty. To największa porażka w mojej karierze. Trzy razy przebiłem koło, za czwartym zbyt daleko od boksów, pogoń kosztowała sekundy i masę energii

- wydusił z siebie.

Brązowy medalista - Kevin Pauwels - z rezultatu był zadowolony. Doświadczony Belg na podium odebrał piąty brąz w karierze, potwierdzając swoją moc i spryt. 32-latek w tym sezonie jeździł z niesamowitą skutecznością, nie szarpiąc się za dwoma faworytami, ale skupiając się na wygraniu walki o trzecie miejsce. W ten sposób w Pucharze Świata trzykrotnie zajął trzecie miejsce, raz drugie, a w końcowej klasyfikacji uległ jedynie van Aertowi.

W Bieles Pauwels był jedynym zawodnikiem, który na wczesny atak van der Poela odpowiedział. Belg przebił jednak oponę i na przebicie się z powrotem do czołówki zmitrężył sporo sił i czasu.

Nie mogło być lepiej. Trzy razy przebiłem oponę. Na ostatniej rundzie jechałem już ostrożniej, nie chciałem ryzykować

- mówił na mecie.

Jeśli wziąć pod uwagę jak dużą różnicę wypracowali pierwsi dwaj zawodnicy i na jakim są poziomie, trzecie miejsce to bardzo dobry wynik.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: