Tour de France 2016: nowe testy na EPO

Tour de France jak żaden inny wyścig był, i nadal jest, doświadczany skandalami dopingowymi.

Wykreślenie siedmiu kolejnych triumfów Lance'a Armstronga (1999-2005) stanowi najboleśniejszą bliznę na wizerunku największego kolarskiego przedstawienia, ale po epoce Teksańczyka nie było znacznie lepiej, dość przypomnieć nazwiska Floyda Landisa (2006) i Alberto Contadora (2010).

Trzeba przy tym przyznać, że Francuzi, również jak nikt inny, serio podchodzą do problemu dopingu. W sprawę angażują się struktury państwa, które niezależnie od organizacji międzynarodowych tym się zajmujące, nie ustają w wysiłkach nad ograniczeniem do minimum pola działania oszustom.

W czasie tegorocznej edycji Touru po raz pierwszy na szeroką skalę Międzynarodowa Unia Kolarska zamierza wdrożyć kontrolę rowerów pod kątem motodopingu. Metoda stosowana przez UCI nie wzbudza jednak pełnego zaufania, dlatego ze strony francuskiej pojawią się kamery termowizyjne.

Jeżeli chodzi o wspomaganie farmakologiczne, to na laurach nie spoczęło Châtenay-Malabry. Podparyskie laboratorium kontrolerom Francuskiej Agencji Antydopingowej (AFLD), Centralnemu Biuru do Walki Przeciw Niszczeniu Środowiska i Zdrowia Publicznego (OCLAESP) i Kolarskiej Fundacji Antydopingowej (CADF) dostarczyło oręż w postaci nowych testów wykrywających mikrodawkowanie EPO.

Ciekawe czy AFLD w czasie Tour de France odważy się sięgnąć po obowiązującego we Francji prawo, dopuszczające nocne kontrole sportowców w przypadku poważnego domniemania przestępstwa.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: