Giro d'Italia 2016: "przygotowałem się najlepiej jak mogłem" - mówi Vincenzo Nibali

"Rekin z Mesyny" rozpoczyna swoje szóste Giro d'Italia.

Vincenzo Nibali zadebiutował w "Corsa Rosa" 9 lat temu, kończąc zmagania na 19. miejscu. Od tamtej pory sięgnął po zwycięstwa we wszystkich trzech wielkich tourach, począwszy od Vuelta a Espana (2010), przez właśnie Giro (2013), kończąc na Tour de France (2014).

Z takim "palmares" kolarz Astany jest naturalnym faworytem wyścigu, choć jego dyspozycja pozostaje zagadką, gdyż poza zwycięstwem w lutym na trasie Tour of Oman (2.CH), nie pokazał w tym sezonie nic wielkiego.

Szarpałem się podczas Giro del Trentino, a po Liege-Bastogne-Liege już tylko wypoczywałem. Przygotowałem się do Giro d'Italia najlepiej jak mogłem

- mówi teraz zachowawczo.

W kim Nibali dostrzega najgroźniejszego rywala? Można się domyślać.

Patrząc wstecz, na ostatnie dwa lata, największe postępy zrobił Mikel Landa. To będzie jeden z moich głównych przeciwników, ale są inni młodzi, Tom Dumoulin i Esteban Chaves. Na pewno będzie wiele niespodzianek podczas całej trasy, dlatego kluczem jest utrzymanie koncentracji. Pierwszy wielki dzień to czasówka w Chianti, z bardzo szybkimi zjazdami i zmianą rytmu pod górę. Etap do Arezzo ma kilka fragmentów szutrowych i również zapowiada się na bardzo ciężki. Czasówka w Chianti może dać mi przewagę nad Landą, to jego słabsza strona. Znakomicie za to się wspina i tam trzeba będzie na niego uważać. Nieźle też zjeżdża, choć nie jest w tym wielkim specjalistą. Nie mogę jednak koncentrować się wyłącznie na Landzie, ponieważ wystartują tacy zawodnicy jak Alejandro Valverde i Dumoulin.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: