Historie z Wyścigu Pokoju: niezłe jajca!

Pierwszy kapitalistyczny zwycięzca Wyścigu Pokoju: Ian Steel.

Piąty Wyścig Pokoju miał po raz pierwszy zostać rozegrany na dłuższej trasie – z Warszawy przez Berlin do Pragi. Po raz pierwszy w historii wyścigu miała w nim wziąć również udział reprezentacji Wielkiej Brytanii. Wyspiarze w tamtych czasach nie ścigali się wiele nawet u siebie, nie wspominając nawet o kontynentalnej Europie. Mimo to, mieli swój Tour of Britain, który pozwolił wyłonić 6 najlepszych kolarzy.

Brytyjczycy byli wręcz przytłoczeni rozmiarami i pompą z jaką fetowany był początek wyścigu. W Warszawie podczas ceremonii otwierającej wyścig wypuszczono 1000 białych gołębi a zawodników osobiście witał marszałek Rokosowski. Brytyjczycy szybko zorientowali się, że sowiecki dowódca nie mówi po angielsku i każdy z nich uścisk dłoni kwitował mówiąc „bollocks”*. Nie zdawali sobie sprawy z władzy, jaką w swoich rękach miał marszałek.

Oprócz reprezentacji Brytyjczyków i tradycyjnie biorących udział w wyścigu drużyn zza żelaznej kurtyny, na starcie stanęli również Holendrzy, Belgowie i reprezentanci Polonii Francuskiej z Jeanem Stablińskim na czele. To wśród przedstawicieli tych, jakże bogatych w kolarskie tradycje i sukcesy, nacji upatrywano kandydatów do ostatecznego zwycięstwa.

Pierwsze etapy na terenie Polski potwierdziły przedwyścigowe przewidywania. Na rozgrywanych na stadionach finiszach o zwycięstwa bili się między sobą Belgowie i Holendrzy, w Chorzowie ręce wzniósł Stabliński, a w czołówce regularnie meldował się „Hanza” Veselý. Brytyjczycy jechali całkiem przyzwoicie, ale daleko im było jeszcze do etapowych zwycięstw. Kolarz, z którym wiązali największe nadzieje po 3 etapach do prowadzącego Stablińskiego tracił już przeszło 8 minut.

Urodzony w szkockim Glasgow Ian Steel rok wcześniej wygrał Wyścig Dookoła Brytanii, triumfując przy tym na 3 etapach. Uczciwie trzeba przyznać, że był to całkiem niezły wynik jak na kogoś, kto swoją przygodę z kolarstwem zaczął 5 lat wcześniej w wieku 18 lat.

Wyścig Pokoju w niczym nie przypominał dopiero raczkującego ścigania na Wyspach i Szkot musiał się odnaleźć w zupełnie nowej, brutalnej, rzeczywistości. Mimo poniesionych strat z każdym dniem on i jego drużyna jechali co raz lepiej. W Lipsku Brytyjczycy zorganizowali akcję, która odwróciła losy wyścigu i postawiła szalejących dotychczas Belgów, Holendrów, Francuzów i Bułgarów w bardzo niekorzystnej sytuacji. Na początek poddani królowej objęli prowadzenie w klasyfikacji drużynowej, ale Steel ciągle tracił ponad 6 minut do lidera.

Brytyjczycy ze Steelem na czele nie zwalniali tempa i następnego dnia ponownie znaleźli się w czołówce wyścigu. Na mającej dopiero stać się legendą wyścigu „Ścianie w Meerane” wypracowali ponad 10 minut przewagi, które dowieźli do mety. W Karl-Marx-Stadt stało się coś, co jeszcze 3 dni temu było nie do pomyślenia: Ian Steel został liderem wyścigu.

Na kolejnych etapach rozdrażniona duma Belgów, Holendrów, Stablińskiego i walczącego o zwycięstwo Veselý’ego pchnęła ich wszystkich do szaleńczych ataków. Na Brytyjczyków nie było jednak mocnych i kontrolując wyścig dowieźli Szkota w koszulce lidera do samej Pragi.

Sukces Steela wstrząsnął brytyjskim kolarstwem i przyniósł długo oczekiwane poważne zmiany. Szkot był zawodnikiem zrzeszonym w British League of Racing Cyclist, wywrotowej organizacji stojącej w jawnej opozycji do starszej National Cyclist Union. Członkostwo w jednej oznaczało automatyczne wykluczenie z wyścigów organizowanych przez drugą. Dodatkowym problemem był fakt, że ani UCI ani organizatorzy wyścigów w Europie nie wiedzieli, które stowarzyszenie uznać za oficjalnego przedstawiciela brytyjskiego kolarstwa. Konflikt był poważny i niełatwy do rozwiązania, ale w sukces Steela zapoczątkował proces łączenia BLRC i NCU w Brytyjską Federację Kolarską.

Ian Steel na lata stał się symbolem kolarstwa na Wyspach. Mimo to nigdy nie przeszedł na zawodowstwo, ścigając się jako pół-zawodowiec i pracując jednocześnie w sklepie rowerowym. W 1955 wystartował po raz pierwszy z reprezentacją Wielkiej Brytyani na Tour de France. Jazda w drużynie składającej się w większości z zawodników NCU była dla niego przykrym doświadczeniem. Słabsi zawodnicy z wrogiej frakcji byli faworyzowani, a Steel nie mógł zrobić nic innego jak holować ich do mety. Ostatecznie wycofał się z wyścigu a jego kariera zakończyła się wkrótce potem.

Po zakończeniu swojej pół-zawodowej kariery oddał się swojej drugiej pasji: żeglarstwu. Wraz z żoną przepłynął nawet Atlantyk. Zmarł w 2015 roku.

*dosłownie „jajca”, zwrot wyrażający dezaprobatę.