Klient w krawacie jest mniej awanturujący się

Nacer Bouhanni nie został wpuszczony do sklepu jubilerskiego, informuje "L'Equipe".

Francuski sprinter, a także bokser amator, wybrał się na miasto w czapce bejsbolówce. Na wystawie wypatrzył luksusowy zegarek, który postanowił nabyć, ale nie dostał się do środka, ponieważ nie wzbudził zaufania personelu sklepu.

Nie wiecie kim ja jestem. Jestem milionerem z Nancy!

- miał wykrzykiwać kolarz Cofidisu, który na szczęście sięgnął po siłę argumentów, argumenty siły odkładając na inną okazję.

Jak się okazuje sklep miał powody do ostrożności.

Bouhanni chciał wejść z czapką na głowie. Poprosiliśmy o jej zdjęcie, ponieważ przed dwoma miesiącami zostaliśmy okradzeni. Prosimy wszystkich naszych klientów o zdjęcie nakrycia głowy

- wyjaśnił właściciel położonego w śródmieściu Nancy sklepu.

Bouhanni opisał incydent w mediach społecznościowych.

Wypatrzyłem zegarek na wystawie, ale nie zostałem wpuszczony do środka. Nie ma sprawy. Przed odejściem poradziłem im tylko, aby dowiedzieli się kim jestem. Teraz uważam ich zachowanie za oburzające, dlatego dzielę się historią na moim koncie

- napisał.

Sklep ostatecznie przeprosił kolarza, za co Bouhanni podziękował.

Przyjmuję wyjaśnienia. To było nieporozumienie. Przy okazji chcę zaprzeczyć, że wykrzykiwałem, iż jestem milionerem z Nancy, przekaz trochę się różnił i wcale nie waliłem w drzwi, ale po prostu zapukałem, aby móc zakupić wypatrzoną biżuterię.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: