Vuelta a Espana 2015: wypowiedzi po 11. etapie

Podobny pokaz siły widzieliśmy już w trakcie tegorocznego Giro d’Italia. W nim jednak duet Astany złożony z Fabio Aru i Mikela Landa ostatecznie musiał uznać wyższość Alberto Contadora (Tinkoff Saxo). W Vuelta a Espana „Księgowy” nie jedzie, jedzie za to hiszpańsko-włoski tandem.

Część hiszpańska – Landa – wygrała prawdopodobnie, jak wszyscy mówili, najcięższy etap w historii Vuelty, a może i kolarstwa. Część włoska – Aru – została nowym liderem wyścigu.

Landa należał do 19-osobowej grupy uciekinierów, która uformowała się na krótkim etapie. Kręcił w niej też Paweł Poljański (Tinkoff Saxo). Na osiem kilometrów przed metą reprezentant kazaskiej drużyny zaatakował. Nikt nie był w stanie zareagować.

Ostatnie trzy kilometry to były najtrudniejsze kilometry w mojej karierze. Dostałem wolną rękę, ponieważ nie odgrywam żadnej roli w generalce. Mam nadzieję, że dowieziemy Aru do samego Madrytu

– powiedział dwukrotny zwycięzca etapowy tegorocznego Giro.

Wspomniany Aru zaatakował u stóp Alto Els Cortals d’Encamp, podążyli za nim Daniel Moreno i Joaquim Rodriguez (obaj Katusha), lecz po następnym przyspieszeniu musieli uznać wyższość 25-latka, który założył czerwoną koszulkę.

Dzisiaj rano założyliśmy sobie, że musimy mieć swojego człowieka w ucieczce. Taktycznie ten etap nie mógł się potoczyć dla nas lepiej. Pokazaliśmy, na ile silna jest Astana

– cieszył się Aru.

Znacznie mniej powodów do radości miał Chris Froome (Sky). Brytyjczyk upadł upadł w początkowej fazie wyścigu, do zwycięzcy stracił ponad osiem minut. Wczoraj, w pierwszym dniu przerwy, zwycięzca tegorocznej edycji Tour de France przyznał:

To będzie decydujący etap Vuelty. Zdaję sobie jednak z tego sprawę, że nie znajduję się w formie z Touru.

Mimo walki prowadzenie w klasyfikacji generalnej stracił Tom Dumoulin.

Wszyscy dzisiaj strasznie cierpieli. Straciłem mnóstwo energii na zjeździe. Zakładałem kurtkę przeciwdeszczową, kręciłem w tyle. Nie jest wstydem stracić koszulkę na tak ciężkim etapie. Patrzę na czasówkę. Zanim jednak do niej dojdzie, przed nami kilka kolejnych gór

– stwierdził Holender z Giant-Alpecin, który obecnie jest trzeci.

Tuż za nim plasuje się Rafał Majka. Polak awansował z dziewiątej pozycji, do Aru traci 1:28 min.

To był dla mnie ważny dzień. Celem był awans w klasyfikacji generalnej tak wysoko, jak tylko będzie to możliwe. Nastawiałem się na walkę od początku do końca i udało się. Obecne 4. miejsce uważam za dobry wynik, ale będę walczył z całych sił nadal. Dziękuję Pawłowi Poljańskiemu za wielką pomoc na dzisiejszym etapie – to niezastąpiony przyjaciel, a jednocześnie znakomity kolarz! Cała drużyna zasługuje na wyrazy uznania, bo wykonaliśmy dużo pracy. To jednak nie koniec Vuelty, jesteśmy dopiero na półmetku. Koncentrujemy się na dniu jutrzejszym i walczymy dalej!

– relacjonował zawodnik Tinkoff Saxo na swojej stronie rafal-majka.pl.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: