Criterium du Dauphine 2015: Chris Froome: "jesteśmy gotowi na Tour de France"

Drugi raz w swojej karierze po 2013 roku Chris Froome wygrał Criterium du Dauphine. Ostatniego dnia rywalizacji kapitan teamu Sky triumfował na ostatnim etapie francuskiego wyścigu z podjazdem na Modane Valfrejus odbierając żółtą koszulkę Tejayowi van Garderenowi (BMC Racing).

Na finałowym wzniesieniu chcieliśmy utrudnić Tejayowi życie tak, jak tylko się dało. Wout Poels przyspieszał w każdym zakręcie. Kiedy wjeżdżaliśmy w stromą część rampy ok. 2,5 km do końca, zaatakowałem. To był wyścig między mną a Tejayem. Schyliłem głowę i kręciłem, ile byłem w stanie

– mówił Froome.

Ostatecznie na kresce zameldował się 18 sekund przed Simonem Yatesem (Orica-GreenEdge), van Garderen zameldował się na czwartej pozycji w tym samym czasie, co młody Brytyjczyk.

Ciężko mi uwierzyć w to, co się stało. Nie przypuszczałem, że po dzisiejszym etapie będę się znajdywać w tym miejscu. Po wczorajszej wspinaczce byłem zmęczony, czułem zmęczenie w nogach. Cała drużyna cierpiała. Koledzy dali z siebie wszystko. Ian Stannard praktycznie sam kręcił przez 100 km, by kontrolować odjazd, a reszta kapitalnie mi pomagała i przygotowywała do tej chwili, w której mógłbym zaatakować Tejaya

– dodał „Biały Kenijczyk” wskazując, że Sky jest gotowe na Tour de France.

Fromme na swoją korzyść przesądził dwa ostatnie etapy „Delfinatu”.

Van Garderenowi zabrakło 10 sekund, by stanąć na najwyższym stopniu podium.

Te ciągłe przyspieszenia bardzo odpowiadały Chrisowi. On doskonale wie, że lepiej się czuję wtedy, kiedy mogę kręcić w swoim, równym tempie i rytmie. Zaatakowałem w idealnym momencie i odjechałem. Próbowałem wrócić, ale nieraz przewaga pięciu metrów robi różnicę

– tłumaczył 26-letni Amerykanin.

fot. ASO/X.Bourgois

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: