Giro d'Italia 2015: wypowiedzi po 10. etapie

Po największy triumf w swojej karierze sięgnął dzisiaj Nicola Boem (Bardiani-CSF). 25-latek był najszybszy na wtorkowym etapie Giro d’Italia w Forli z czteroosobowej czysto włoskiej ucieczki.

Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy. Chciałem wrócić do domu po tym Giro z jakimś dobrym wynikiem. Jasne, że nie spodziewałem się dzisiaj zwycięstwa. Ale kiedy na 20 km do mety mieliśmy całkiem niezłą przewagę, zacząłem wierzyć. Cały czas bardzo dobrze współpracowaliśmy

– mówił Boem, który rok temu wygrał jeden odcinek Post Danmark Rundt.

Kiedy do kreski było jeszcze półtora kilometra z czołówki zaatakował Alan Marangoni. Jednak reprezentant teamu Cannondale-Garmin został doścignięty przez Boema, sklasyfikowano go ostatecznie na czwartym miejscu. Marangoni bardzo pragnął przesądzić na swój korzyść etap na własnych śmieciach.

Razem z Alessandro Malagutim (Nippo-Vini Fantini) mieszkamy pięć kilometrów stąd. Na 30 km do mety przy trasie ustawił się mój fanklub z mamą, tatą, 30 innymi osobami. Wczoraj zapytałem Malagutiego, czy nie chciałby mi dzisiaj towarzyszyć w ucieczce. On bardzo chciał, był zmotywowany. Zapytałem ludzi z Bardiani-CSF, czy nie wystawiliby kogoś, oraz mojego byłego kolegę z zespołu w czasach amatorskich Matteo Busato (Southeast). Chcieliśmy spróbować

– wyjawił swoją strategię Marangoni.

Odjazd dojechał. Ale na nieszczęście 30-letniego Marangonego wygrał ten „jeden” z Bardiani.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: