Bartosz Huzarski po wyprawie do Bawarii

Bardzo udanie grupa Bora-Argon 18 zapisała zeszły tydzień na trasie Bayern-Rundfahrt (2.HC). W dwa etapowe zwycięstwa Sama Bennetta i najniższy stopień końcowego podium Jana Barty swoją cegłę przyłożył Bartosz Huzarski.

Jeden z najbardziej doświadczonych kolarzy naszego peletonu podzielił się wrażeniami z tego wyścigu i planami na najbliższe miesiące wpisem na stronie huzarski.pl

- Po niewypale z wyścigiem we Frankfurcie zrobiłem kilka dni wolnego, a później na kilka dni wybyłem do Zieleńca wraz ze znajomymi z HBA, żeby w spokoju troszkę poćwiczyć i jednocześnie dobrze wypocząć, dlatego do Bawarii leciałem z dużą dawką niepewności jak będzie. W sumie w tym roku już mało co jest mnie w stanie zaskoczyć. Po bardzo dobrym (w mojej ocenie) przygotowaniu do Tirreno-Adraitico, które kompletnie mi nie wyszło i kilku kolejnych porażkach zmieniłem lekko kierunek moich przygotowań. Jak to się mówi lepiej późno jak wcale, a mi już się znudziła jazda w grupetto.

- W sumie na B-R nie było inaczej, ale przynajmniej wiem, że odpuszczałem ostatnie kilometry po dobrze wykonanej pracy i z myślą o tym co mnie czeka następnego dnia. Całkiem inaczej wsiada się do autobusu po etapie ze świadomością dobrze wykonanej roboty. Codziennie 80 do 100 km na przedzie i ciężka praca na rzecz liderów, chyba w tym jednak czuję się najlepiej. Ale skoro przez prawie pięć godzin jestem w stanie wykręcić prawie 300 watt średnio to znaczy, że odpukać, chyba coś się ruszyło.

- Do TDF jeszcze 50 dni, a ja jakoś spokojniej zerkam na ten czas. Mam dużo czasu i spokoju aby dobrze się przygotować. Po drodze do tego największego wyścigu świata mam tylko Dauphine i MP więc będzie kiedy popracować nad odpowiednią formą.

- Tak więc, moją bazą na kolejne 40 kilka dni będzie Zielenic i Sobótka naprzemiennie.

fot. ANSA/DANIEL DAL ZENNARO

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: