Miliony euro w zamrażarce

Na czyim koncie "pracuje" ponad pół miliona euro nagrody za zwycięstwo w zeszłorocznym Tour de France? Na rachunku Vincenzo Nibalego? Nie. Może jego kolegów z drużyny? Błąd. Spokojnie, kasy nie przytulił również szef Astany Aleksander Winokurow.

Okazuje się, że te, jak i wszystkie pozostałe premie pieniężne zdobyte przez kolarzy w zeszłym roku w wyścigach francuskich (w sumie ponad 2 mln euro) pod swoją troskliwą pieczą trzyma Francuska Federacja Kolarska (FFC).

W czym problem? Otóż FFC uchwaliła, że najpierw pozna pełne wyniki kontroli antydopingowych za zeszły rok, nim zabierze się za zlecenie przelewów. I nie szkodzi, że UCI już kilka tygodni po Tourze z dumą wydała komunikat o czystym wyścigu, ponieważ FCC dokonuje przelewów raptem raz na 12 miesięcy.

Odpowiedzialność za opóźnienia nie leży po naszej stronie. To sprawa Francuskiej Federacji Kolarskiej

- odpowiedziała ASO na pytanie, gdzie podziały się pieniądze za zeszłoroczny Paryż-Nicea.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: