Tour de San Luis 2015: "Manxman" kończy się?

Trudną lekcję pokory pobiera Mark Cavendish na trasie Tour de San Luis (2.1). Zwycięzca 25 etapów Tour de France i mistrz świata z 2011 roku, ponownie musiał uznać wyższość kolumbijskiego dwudziestolatka Fernando Gavirii.

Finisz trzeciego etapu wyścigu był bardzo podobny do pierwszego. Próba rozprowadzenia Cavendisha przez kolegów z Etixx-Quick Step i wyprzedzający atak Gavirii, który załatwiał sprawę.

Trudno tym się denerwować, facet jest po prostu piekielnie szybki. Uważałem na niego, ale gdy przyspieszył błyskawicznie powstała luka. To były mistrz świata juniorów z toru. Widać, że potrafi przyspieszyć jak torowiec. Atakuje z daleka i potrafi utrzymać szybkość. Naprawdę potrafi zaimponować

- powiedział po swojej porażce Cavendish.

Ostatnią szansą Brytyjczyka na opuszczenie Argentyny z satysfakcjonującym łupem będzie ostatni, niedzielny etap.

Z formy jestem zadowolony, zespół sprawuje się dobrze. Chciałbym wygrać tutaj w San Luis, miło byłoby dobrze rozpocząć sezon

- dodał.

Gaviria jest za to w siódmym niebie.

To najszczęśliwszy tydzień w moim życiu. Cudownie jest dwukrotnie pokazać plecy takiemu geniuszowi i mojemu idolowi Cavendishowi. Kiedyś podziwiałem jego zwycięstwa w Tour de France w telewizji. Być może moje pierwsze zwycięstwo było dla wielu zaskoczeniem, nawet dla mnie, ale tym razem potwierdziłem, że mogę pokonać fenomenalnego Cavendisha.

Reprezentant Kolumbii podkreślił świetna pracę kolegów, która była kluczem do pokonania Etixx-Quick Step na ostatnich metrach.

Na ostatnim kilometrze mój zespół wykonał świetną robotę. Uprzedziłem atak Cavendisha, wiedziałem jak bardzo chce wygrać ten etap. To ciągle najlepszy sprinter, ale teraz wiem, że ja dobrze się rozwijam.

fot. Tour de San Luis

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: