Tour de France 2014: wypowiedzi po 8. etapie

Bohaterem dzisiejszego dnia na Tour de France był niewątpliwie Blel Kadri, który odniósł pierwszy francuski sukces w 101. edycji „Wielkiej Pętli”.

Zrobiliśmy wszystko, by znaleźć się dzisiaj w ucieczce. Na 40 km dogoniliśmy czołówkę. Wiedziałem, że najgroźniejsi dla mnie są Sylvain Chavanel (IAM Cycling) oraz Niki Terpstra (Omega Pharma-Quick Step), kiedy więc przyspieszył Sylvain od razu złapałem jego koło. Byłem na taką akcję przygotowany

– mówił reprezentant teamu Ag2r.

Kiedy zdał sobie sprawę z tego, że w sobotę jest nieco silniejszy od swojego starszego rodaka, odskoczył.

Musiałem odjechać, ponieważ nie chciałem, by czasem nie doścignął mnie Simon Yates (Orica-GreenEdge), który jest znacznie lepszym góralem. Wiedziałem też, że jeśli zostanę u boku Chavanela, ten pokaże mi plecy na zjeździe, ponieważ czuje się na nich jak ryba w wodzie. Jestem strasznie szczęśliwy. Koszulka w grochy jest wisienką na torcie

– dodał Kadri.

W końcówce etapu Alberto Contador (Tinkoff Saxo) próbował zaczarować lidera Vincenzo Nibalego (Astana), ale ostatecznie „Rekin z Mesyny” stracił do „Księgowego” tylko trzy sekundy.

Chciałem zobaczyć, jak blisko będzie się mnie trzymał Nibali. Był bardzo blisko, bardzo mnie to zaskoczyło. W finale przyspieszyłem, ponieważ nie byłem pewien, czy ktoś przede mną jeszcze jedzie. Kiedy zobaczyłem, że jednak ktoś tam był, wtedy zdecydowałem się uszczknąć kilka sekund Enzo. Jest ok., drużyna świetnie się sprawiła. Widać, że Nibali jest w super formie

– oznajmił Hiszpan.

Nibali powiedział, że Contador miał wyścig w garści, ostatni podjazd bardziej mu leżał.

Szybko zrozumiałem, co takiego planuje. Jego ekipa kontrolowała rywalizację, nadawała tempo. Zaatakował, nie miałem jednak trudności, by za nim podążyć. Moja grupa dobrze się sprawiła, ale było widać wysiłek i trud włożony przez nas w ostatnich dniach. Przed etapem zastanawialiśmy się nad tym, kiedy zaatakować może Alberto. On może jednak w każdej chwili spróbować odskoczyć, nie ma na to reguły. Nasi rywale pojechali też dobrze. Richie Porte (Sky) nie jest tutaj z przypadku, Alejandro Valverde (Movistar) też znajduje się w formie, chociaż nieco stracił

– tłumaczył Nibali.

W końcu dobrze zaprezentowała się cicha nadzieja Francuzów na generalkę – Thibaut Pinot. Kolarz FDJ.fr. był dzisiaj piąty, w klasyfikacji awansował na 12. miejsce.

Chciałem dzisiaj siebie sprawdzić. Szkoda, że przez tak piękny region przejeżdżaliśmy w mgle. Mam nadzieję, że pomimo tego odstawiliśmy niezłe show. Przez cały tydzień kręciliśmy na wysokich przełożeniach, teraz w górach trzeba przejść na swój własny, inny rytm. Na dzień dzisiejszy brakuje mi do Vincenzo i Alberto. Może na jakimś górskim etapie uda mi się coś zwojować, obawiam się jednak, że po trzech tygodniach nadal będą przede mną

– uważa 24-latek, który niedawno miał strasznego „pietra” przed szybkościami na zjazdach.

fot. ASO/B.Bade

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: