No pain, no gain!!!

Hej wszystkim! Tak sobie siedzę i nie wiem, od czego mam zacząć…

Może zacznę od tego, co było, więc Mistrzostwa Świata na torze! Koszulka niestety nie wróciła ze mną do Polski, ale jest srebro, jest medal i też jest fajnie! Oczywiście, mam malutki niedosyt, bo złoto było w zasięgu, jednak nie ma co narzekać i gdybać ! Scratch jest nieprzewidywalny i mogło się to skończyć zupełnie inaczej.

Omnium.. Och, omnium to zupełnie inna historia. Jeden głupi szkoleniowy błąd wiele mnie kosztował. Próbowałam nadrobić straty, ale cóż, zakończyłam moje zmagania na 6. miejscu, co zrobić. Lekcja pokory nikomu nie zaszkodziła, a w przyszłym roku będzie lepiej!

A teraz może o tym co jest teraz! Szosa! Nowa grupa! Nowe doświadczenia! Dziewczyny oraz kierownictwo Boels Dolmans są niezwykle mili, atmosfera jest świetna! Pierwszy start szosowy po MŚ za mną. Oj bolało, ale dałam z siebie tyle, ile mogłam i starałam się wypełnić moje zadania jak najlepiej umiałam. Lizzie wygrała w Ronde Van Drenthe, więc nasze wysiłki przyniosły oczekiwany rezultat.

Wiem, że muszę dużo pracować, do mojej optymalnej dyspozycji jeszcze ciupkę brakuje. Kiedy na treningu chce się płakać, kiedy nie masz siły wrócić do domu… No, ale no pain, no gain!!!

banner