CONI wzywa do zawieszenia imprez kolarskich we Włoszech

Włoski Komitet Olimpijski (CONI) wezwał we wtorek do zawieszenia wszelkich imprez kolarskich we Włoszech, po dopingowym skandalu w Giro d'Italia. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Włoska Federacja.

Po pięciu godzinach obrad CONI ogłosił komunikat, w którym napisano, że wyczynowe kolarstwo we Włoszech powinno być zawieszone, na czas nieokreślony. Tymczasem komisja etyczna oceni sytuację w sporcie kolarskim i przedstawi sposoby jego oczyszczenia.

Ostateczną decyzję w tej sprawie CONI pozostawił Włoskiej Federacji Kolarskiej - Federciclismo, która ma się zebrać i rozważyć apel Włoskiego Komitetu Olimpijskiego.

Gilberto Simoni, powiedział, że zakaz organizowania zawodów sprawiłby, iż kolarstwo stałoby się tylko ‘showbiznesem, a nie sportem’.

Marco Pantani również nie poparł propozycji CONI mówiąc, że zawieszenie imprez nie będzie najlepszym sposobem zaradzenia złu.

CONI zwołał jednodniowe posiedzenie, w odpowiedzi na tegoroczny skandal dopingowy w Giro d'Italia, który przesłonił rywalizację sportową.

Dario Frigo, gwiazda tegorocznego sezonu (m. in. zwycięstwa w Paryż-Nicea i Tour of Romandie) i drugi zawodnik klasyfikacji generalnej Giro, został wyrzucony przez swój zespół, Fassa Bartolo, po tym jak ujawniono, że w pokoju zawodnika, podczas środowego przeszukania, znaleziono zakazane substancje.

Miały to być anaboliki, testosteron, kofeina i inne specyfiki.

Dyrektor Fassa Bartolo, Giancarlo Ferretti, zdecydował początkowo o wycofaniu kolarza z Giro, a następnie o jego wykluczeniu z grupy. Ferretti podkreślił, że jego zespół zawsze był przeciwko niedozwolonemu dopingowi, a postępowanie zawodnika jest nie do przyjęcia.
Dario Frigo przeprasza

Sam Frigo, opublikował w sobotę przed startem do dwudziestego etapu Giro d'Italia krótki komunikat z przeprosinami.

Bardzo przepraszam za swoje zachowanie. Muszę dokładnie przemyśleć to, co się stało i co zrobiłem, jeszcze zanim złożę wyjaśnienia na ten temat

powiedział Frigo, cytowany przez włoskie radio.

Kolarz jeszcze w piątek przyznał się dyrektorowi grupy Giancarlo Ferretti do stosowania zakazanych środków wspomagających.

Jak się później wyjaśnilo cała sprawa z wyrzuceniem Frigo przez Fassa Bartolo zaczęła się od telefonu żony kolarza do hotelu, w którym przebywał zespół. Wcześniej otrzymała ona list od NAS (Narodowa Brygada Antynarkotykowa) z informacją o znalezionych w pokoju jej męża środkach dopingujących. Po przeczytaniu listu zadzwoniła do Frigo. Dyrektor Fassa Bartolo usłyszał o tym telefonie i po piątkowym etapie porozmawiał z zawodnikiem. Rezultaty tej rozmowy wszyscy znamy.

Jeszcze przed skandalem z Frigo, peleton Giro w proteście przeciwko trwających kilkanaście godzin rewizjach w hotelach, przeprowadzonych przez włoską policję, karabinierów i brygadę antynarkotykową, postanowili nie wystartować do 18. etapu. Organizatorzy wyścigu, w porozumieniu z sędziami, nie mieli innego wyjścia jak anulować etap wyścigu.

Rewizję, największą w historii kolarstwa, zleciła prokuratura we Florencji. Ponad 200 ludzi, do późnych godzin nocnych ze środy na czwartek, przeszukiwało hotele w San Remo i okolicach, indywidualnie sprawdzani byli wszyscy kolarze i członkowie startujących zespołów.

Znaleziono pewną ilość środków, które mogą mieć właściwości dopingujące. Wśród podejrzanych produktów, które będą przekazane do analizy laboratoryjnej, są kofeina, kortykoidy, testosteron i środki pobudzające. Znaleziono także podejrzane lekarstwa bez etykiet i pojemniki z krwią.

Prezydent Międzynarodowej Unii Kolarskiej Hein Verbruggen powiedział, że rozumie zachowanie zawodników, którzy postanowili nie wystartować do 18. etapu Giro d’Italia. Verbruggen podkreślił, że jest za zwalczaniem dopingu, ale sprzeciwia się formom tej walki.

Zawsze mówiłem, już od Tour de France ‘98, że jestem życzliwy dla działań odpowiednich służb w walce z dopingiem - powiedział prezydent UCI, dodając jednak, że nocny nalot policji włoskiej był niewspółmierny do skali zjawiska, a zastosowane przy tym metody nie do przyjęcia.

Włoska policja świadomie i bezspornie wyrządziła wielką szkodę wiarygodności i tradycji zawodom, które są częścią włoskiego i międzynarodowego dziedzictwa

- można przeczytać w wydanym przez UCI oświadczeniu.

Akcja policji może mieć swoje uzasadnienie, jednak zastosowane przy tym metody naruszają godność zawodników i specyfikę uprawianej przez nich profesji

- czytamy dalej.

Verbruggen w innej wypowiedzi skrytykował włoskie prawo, które według niego jest zbyt restrykcyjne:

Według mojej wiedzy tylko we Włoszech za branie środków dopingujących można pójść do więzienia. Jest to niezrozumiałe prawo, sprzeczne ze wszystkimi międzynarodowymi porozumieniami.

Prezydent UCI dodał, że wykonano już ponad 700 nowych testów na obecność EPO i tylko (jednocześnie aż) 6 kolarzy miało pozytywny wynik.

To dowód, że praktycznie zwalczyliśmy doping EPO

Dyrektor Giro d’Italia, Carmine Castellano, powiedział, że nie może usprawiedliwić kolarzy, ale rozumie ich reakcję.

Sensacja jaką zrobiono wokół całej sprawy obraża zawodników, jak i organizatorów wyścigu.

Ivano Fanini, ‘ojciec chrzestny’ grupy Amore&Vita, stwierdził, że kolarstwo płaci teraz cenę za ostanie 20 lat przyzwolenia na doping.

To jest najbardziej zdrowe i efektywne działanie na rzecz kolarstwa jakie można wykonać. Wcześniej ten kto naprawdę próbował walczyć z dopingiem nie był zapraszany na najważniejsze wyścigi we Włoszech, co przytrafiło się Amore&Vita w ostatnich trzech latach.

Wyścig wygrał Gilberto Simoni.