Danielo - odzież kolarska

Mediolan-San Remo 2021. Caleb Ewan: “czuję spore rozczarowanie”

Caleb Ewan z wielkim niedosytem po drugim miejscu na mecie monumentu Mediolan-San Remo.

Australijczyk zaimponował swoją wspinaczką na Poggio, gdzie dotrzymał kroku najlepszym puncherom w peletonie.

Wiedziałem, że jestem w dobrej formie. W tym roku pracowałem nad wspinaczkami, ćwiczyłem scenariusz tego ataku wiele razy. Wiedziałem, że będę w stanie odpowiedzieć na ataki. Byłem w doskonałej pozycji przez większą część podjazdu. Kiedy rywale ruszyli chwile cierpiałem, ale miałem wystarczająco pod nogą, aby utrzymać się z nimi. Właściwie czułem się komfortowo

– relacjonował.

Na finałowych metrach dwójka uciekinierów wymusiła na grupie faworytów długi finisz, a “Pocket Rocket” minimalnie uprzedził Wouta van Aerta. Do Jaspera Stuyvena zabrakło naprawdę niewiele.

W takiej sytuacji to zawsze loteria. Może trochę za długo czekaliśmy. Ale gdybym zaczął wcześniej, mogłoby nie starczyć do końca

– zaznaczył.

Lider Lotto Soudal nie krył rozczarowania dzisiejszym wynikiem. Już w 2018 roku wygrał sprint z peletonu, ale wtedy spod kontroli wymknął się Vincenzo Nibali.

Gdy po raz pierwszy zająłem 2. miejsce w 2018 roku, pomyślałem, że to dobry wynik, ponieważ dopiero drugi raz jechałem w Mediolan-San Remo. Wtedy dało mi to potwierdzenie, że któregoś dnia mogę wygrać ten wyścig. Dziś czuję spore rozczarowanie

– dodał.

Dzisiejszym występem Ewan potwierdził, że jest jednym z najlepszych sprinterów i że przy odpowiednich przygotowaniach świetnie radzi sobie na krótkich wspinaczkach. Przy nieco większej kontroli “La Primavera” może paść jego łupem, szczególnie w tak ciężkich czasach dla najszybszych w peletonie.

26-latka czeka teraz chwila odpoczynku w drodze po kolejne marzenia. Kolarz z antypodów postawił przed sobą bardzo ambitny cel: zwycięstwa etapowe na każdym z trzech Wielkich Tourów w jednym roku. Do tej pory takiego wyczynu dokonali tylko: Miguel Poblet (1956), Pierrino Baffi (1958) i Alessandro Petacchi (2003).