Dookoła Mazowsza 2020. Pierwszy wyścig po przerwie, jakie zasady?

Nowe realia, środki ostrożności, ale i brak wytycznych oraz komunikacji ze strony Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Peleton wyścigu Dookoła Mazowsza jako pierwszy rywalizował będzie po przerwie wymuszonej pandemią wirusa SARS-Cov-2.

Dookoła Mazowsza (15-18 lipca) będzie pierwszym wyścigiem etapowym z kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) rozgrywanym w ramach wznawianego sezonu, sezonu wznawianego z nadzieją, że najgorszy okres pandemii już minął.

Prowadzona przez Marcina Wasiołka impreza to pierwszy sprawdzian nie tylko dla niemających w nogach wyścigowych kilometrów zawodników, ale  i dla organizatorów. Ci przez cztery dni muszą nie tylko zadbać o bezpieczne przeprowadzenie zmagań na szosie, ale poradzić sobie w rzeczywistości, której warunki określane są przepisami, wprowadzonymi by ograniczyć rozprzestrzeniani się pandemii.

Jak w tych warunkach wyglądała będzie organizacja wyścigu?

Od 20 czerwca, od kiedy były możliwości, zrobiłem sześć wyścigów dla amatorów, przećwiczyliśmy organizację. Wyścig profesjonalny jest trochę inny, ale działamy w ramach tych obostrzeń, które u nas obowiązują

– tłumaczył w rozmowie z "Rowery.org" Wasiołek, wskazując na rozporządzenia wydawane przez Ministerstwo Zdrowia i Radę Ministrów.

Organizację imprez sportowych regulują przepisy polskiego prawa, a w przypadku wyścigów kolarskich uzupełniać je mają procedury wprowadzane przez Międzynarodową Unię Kolarską.

Ta 19 czerwca opublikowała wytyczne opracowane przez ekspertów, którymi kierować mają się organizatorzy wyścigów oraz zespoły. Unia dokument zaktualizowała 10 lipca, co jednak nie zostało publicznie ogłoszone. Nowa wersja dokumentu zmienia zasadniczo jedną kwestię: regulacje nie dotyczą już wszystkich wyścigów z kalendarza, ale tylko dla imprez WorldTour, Women's WorldTour i ProSeries. Unia twierdzi, że dla wyścigów niższych klas "wytyczne te zostaną zaadoptowane".

Wasiołek, który odpowiada za organizację wyścigów Dookoła Mazowsza oraz Pucharu MON (19 lipca), mówi, że od Unii żadnych wytycznych nie otrzymał.

"Rowery.org" do momentu publikacji nie udało się skontaktować z biurem prasowym UCI w tej sprawie.

Wszystkie ekipy zostały poinformowane jakie u nas obowiązują obostrzenia. Ja jako organizator nie wymagam od ekip przywożenia zaświadczeń, że są przebadani, bo naszym zdaniem jest to bez sensu. Kolarz wczoraj był zdrowy a jutro może być zakażony, także to nie wnosi wiele. A ekipy musiałyby ponosić ogromne koszty

– wskazał Wasiołek, podkreślając, że zezwolenia od służb państwowych na organizację wyścigu otrzymał.

Wychodzę z założenia, że mam do czynienia z ludźmi świadomymi i odpowiedzialnymi. Mają swoje sztaby lekarskie, którzy monitorują sytuację. Dla przykładu, ekipy holenderskie nie przyjechały, bo lekarze ekip nie zgodzili się na przyjazd do Polski. Zgłoszeń mieliśmy bardzo dużo, ale klucz był taki, żeby wszystkie ekipy polskie mogły wystartować. Mamy 11 zespołów z Polski i 14 zagranicznych, ale zadbaliśmy również o to, żeby przyjechały do nas ekipy z krajów, w których sytuacja jest pod kontrolą

– wyjaśnił.

Brak wytycznych ze strony UCI organizację wyścigów pozostawia w trudnej sytuacji nawigowania między przepisami krajowymi, zdroworozsądkowymi rozwiązaniami i uzgodnieniami z przedstawicielami UCI oraz ekip.

Na mocy przepisów w Polsce, obowiązuje obowiązek zachowania 2-metrowych odległości między pieszymi, a w przypadku braku możliwości zachowania takiego dystansu obowiązek noszenia maski. Maski obowiązkowe są nadal w komunikacji publicznej, w sklepach, instytucjach publicznych, kinach, teatrze, w ośrodkach zdrowia czy miejscach kultu religijnego.

Nadal obowiązuje także ograniczenie w organizacji zgromadzeń i imprez, a tu limit wynosi 150 osób (uczestników, nie licząc obsługi). W imprezach sportowych nie ma wymogu zachowania dystansu społecznego, choć jest on zalecany, a sportowcy nie muszą nosić masek.

Wytyczne UCI ekipom uczestniczącym w wyścigach wyższej rangi, takich jak Tour de Pologne, przykazują rygorystyczne testowanie, wypełnianie ankiet zdrowotnych i narzucają ramy czasowe, w których środki te mają być realizowane. Podobne zapisy odnoszą się do organizatorów. Tu uwagę zwraca model "bańki", czyli izolowania grup kolarzy, którzy dopiero po negatywnym wyniku testu mogą dołączyć do "bańki" ekipy a następnie do "bańki" peletonu. Stąd także wytyczne by zespoły zajmowały osobne piętra/skrzydła w hotelach.

Przepisy te, od aktualizacji wytycznych, nie obowiązują organizatorów mniejszych imprez, aczkolwiek Wasiołek zapewnia, że wyścig przygotowywany był w ich duchu, na miarę możliwości organizatora.

Dla nas to też jest nowość, cały czas myślimy jak tu się znaleźć w tym gąszczu zaleceń, przepisów, rekomendacji

– przyznał.

Większość ekip polskich sama się gdzieś zakwaterowała. Mamy w 12 czy 13 hotelach rozrzuconych ludzi, których my kwaterujemy, po 2-3 ekipy na hotel. Hotele też mają różne konstrukcje: są wejścia z różnych stron, mogą odseparować grupy. Byłem w większości z nich, one są bardzo dobrze przygotowane. Przestrzegają tych wytycznych, których mają przestrzegać, mają parawany, mają stoliki wyłączone, dezynfekcję i tak dalej. Wszystko jest tak jak trzeba

– podkreślił.

Według rozporządzenia Rady Ministrów z 12 czerwca organizacja imprez sportowych na otwartym powietrzu odbywać ma się bez udziału publiczności. Zakaz gromadzenia się kibiców w strefach startu i mety to większa zmiana dla kolarskiego wyścigu, natomiast nad obecnością fanów trudniej zapanować będzie przy trasie, szczególnie w terenie zabudowanym.

Piłkarze kibiców mają na stadionach i nikt na to nie zwraca uwagi. Widziałem mecz Lecha, stało dużo ludzi, jeden przy drugim na stadionie. My dopuszczamy taką sytuację, żeby z zachowaniem wszystkich reguł obowiązujących u nas: odległości, maseczki, dezynfekcja, ludzie sobie oglądali wyścig. Tym bardziej, że wyścig jest na rundach, to mogą sobie na okrążeniach 20-30 kilometrowych spokojnie pójść. Zawsze i tak to robią, siedzą przy trasie przy stoliczkach i oglądają. Nie zachęcam tu kibiców do tego, ale nie będziemy nikogo wyganiać, chyba że ktoś będzie rażąco naruszał przepisy

– zaznaczył Wasiołek.

Co w przypadku gdy ktoś wykazywać będzie objawy zarażenia koronawirusem? Brak obowiązkowego testowania oraz brak finansowego zaplecza ekip by koszty takich badań pokryć oznacza standardy zupełnie inne niż przewidziane przez UCI dla imprez najwyższej rangi.

Wasiołek wskazuje, że w przypadku czterodniowego wyścigu trudno będzie o wykrycie, zwłaszcza jeśli wyniki testu nie będą znane natychmiast.

Ekipy będą miały zalecenia takie by się izolować, przebywać we własnym gronie. Ten system jest czytelny. Służba zdrowia decyduje, co zrobić po ewentualnych objawach. W razie przypadku zachorowania w ekipie, moim zdaniem cały zespół będzie wyłączony z wyścigu. W przypadku pozytywnego testu zdaję się na służby państwowe. Każdy problem zostanie do nich zgłoszony, a oni będą podejmować działania zgodne z polskimi przepisami

– powiedział.

Dookoła Mazowsza rozpocznie się 15 lipca etapem wokół Teresina. Lipcowy wyścig, tradycyjnie rozgrywany w cieniu szaleństwa Tour de France, w tym roku będzie pierwszym sprawdzianem zawodowego peletonu nie tylko pod kątem sportowym, ale pod kątem odpowiedzialnego zachowania w warunkach braku szczegółowych wytycznych i braku doświadczeń innych organizatorów, którymi można się posiłkować.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: