Rohan Dennis był na niebezpiecznej ścieżce

Rohan Dennis w koszulce mistrza świata

Rohan Dennis przyznał się, że w pogoni za rzuceniem wagi dorobił się zaburzeń w odżywianiu.

Dwukrotny mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas rozmawiał z "Adelaide Advertiser". Zdradził, że chęć włączenia się do rywalizacji o czołowe miejsca w Wielkich Tourach, a co za tym idzie potrzeba odchudzenia, wpędziły go w poważne kłopoty.

Mówiąc szczerze znalazłem się na śliskiej drodze ku zaburzeniu. Doszedłem do punktu, w którym przybrałem na wadze, wypiłem jedno piwo, ale później czułem się winny i następnego dnia nie odżywiałem na treningu. W konsekwencji tego nie trenowałem dobrze i jadłem jeszcze mniej. Wówczas zaczynałem myśleć, że jestem do dupy, wpadałem w dołek i pogrążałem się w tym wszystkim

– wyznał.

Dodał, że z powodu stresu jego waga spadła do 68 kg przed mistrzostwami świata. Jadł 100-300 gramów czekolady dziennie, a także kreatynę i serwatkę w proszku, aby przywrócić wagę do odpowiedniego poziomu na wyścig jazdy na czas, która u Australijczyka wynosi 70-71 kg.

Nadal jestem w pobliżu tej wagi, ale teraz nie patrzę już w lustro, myśląc 'jestem zbyt chudy', tak jak to było na mistrzostwach świata.

– zapewnił.

Nowy zawodnik Team Ineos dodał, że porzucił myśl o walce w trzytygodniówkach.

Z natury nie jestem bardzo szczupły, gruby również, ale dość łatwo przybieram na wadze w porównaniu z takimi kolarzami jak Bernal i innymi góralami. Uważam, że nie warto mierzyć się z całym tym stresem. Czuję się bardziej komfortowo mając życie poza kolarstwem i będąc w czymś najlepszy na świecie

W ostatnich miesiącach o powszechnym problemie bulimii w zawodowym peletonie mówił Janez Brajkovic.

Janez Brajkovic przerywa milczenie

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: