Tour de Pologne 2019. Matej Mohoric: „starałem się przewidzieć, co się wydarzy”

Matej Mohoric

Matej Mohoric (Bahrain-Merida) znów pokazał, że chce zostać autorem podręcznika kolarskich ataków. Słoweniec idealnie rozegrał ostatni etap Tour de Pologne i w Bukowinie Tatrzańskiej sięgnął po wyraźne zwycięstwo.

Ma 24 lata, a czasem obserwując jego jazdę można pomyśleć, ze jest w peletonie od nie wiadomo kiedy. Młodzieżowy mistrz świata z 2013 roku przebił się na salony dwa sezony temu, gdy po ucieczce jego łupem padł etap Vuelta a España. Podbudowany, w ubiegłym roku jeszcze bardziej rozwinął skrzydła, gdy okazał się najlepszym uciekinierem na etapie drugiej trzytygodniówki, tym razem Giro d’Italia.

Szczyt nadszedł  w zeszłe wakacje, gdy Mohoric sięgnął po sukces na Deutschland Tour i BinckBank Tour, zawdzięczając to odważnym, czasem mogło by się wydawać, że desperackim ucieczkom.

Dziś, gdy w peletonie mówi się, że przyszłość to Remco Evenepoel, Wout van Aert czy Mathieu van der Poel, Mohoric przypomina o sobie. Planowanie, czujność i rozłożenie sił - to wszystko nie jest obce Słoweńcowi z ekipy Bahrain-Merida, a dowody tego zobaczyliśmy przez ostatni tydzień w Polsce, na Tour de Pologne.

Przyjechaliśmy tu licząc na walkę w generalce, zarówno ja, jak i [Domenico] Pozzovivo. Niestety [w czwartek] nie czułem się dobrze i zostałem

– powiedział w rozmowie ze sztabem prasowym swojej ekipy po zakończeniu ścigania w Polsce.

Na ostatnim etapie kolarz z Kranja zabrał się w odjazd i rozsądnie odpuszczał walkę na premiach, oszczędzając siły na później. Gdy tych zabrakło towarzyszom, Mohoric przyspieszył i rozpoczął samotny rajd.

Początkowo ruch 60 kilometrów przed metą wyglądał na szaleństwo, ale 24-latek pokazał, że wiedział co robi.

Skoncentrowałem się na tym etapie, przystąpiłem do niego z całą energią, która mi została po Tour de France. Na starcie wiedziałem, że mogę liczyć na zwycięstwo etapowe, tylko gdy uda mi się wejść do ucieczki. Czułem się dobrze i starałem się również przewidzieć, co się wydarzy

– tłumaczył.

Dzięki temu, że z tyłu faworyci byli skupieni na wzajemnej walce, uciekinierzy dostali pole do popisu. Mohoric, do którego w pewnym momencie grupa zbliżyła się na 30 sekund,  powoli zaczął odbudowywać przewagę, a drobne zmęczenie nie wpłynęło na jego jazdę.

Na dojeździe do Bukowiny Tatrzańskiej jasne stało się, że 24-latek wykonał wszystko idealnie i dzięki temu mógł świętować kolejny sukces.

To był właściwy ruch, który dał mi to piękne zwycięstwo

– podkreślił.

Tak jak w przypadku sukcesu Jonasa Vingegaarda (Jumbo-Visma) w czwartek i jak łatwo można było się domyślić z jego gestów na mecie, Mohoric zadedykował swój sukces zmarłemu w poniedziałek Bjorgowi Lambrechtowi (Lotto-Soudal).

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: