Tour Down Under 2019. Patrick Bevin ustawił kurs CCC Team

Patrick Bevin

Nowozelandczyk Patrick Bevin wygrał dla CCC Team pierwsze wyścigi w sezonie 2019 i przynajmniej chwilowo zdjął presję z drużynowych kolegów.

20 zwycięstw to poprzeczka, jaką swoim podopiecznym postawił na sezon 2019 Jim Ochowicz. Manager CCC Team zdaje sobie sprawę, że zespół łączący kolarzy różnych ekip i poziomów w pierwszym roku funkcjonowania sporo czasu poświęci na docieranie się, ale wie także, że umożliwienie kilku bardziej doświadczonym kolarzom walki na własną rękę może szybko przynieść sukces i zdjąć presję z formującej się dopiero struktury.

Szansę w zamieszaniu na drugim odcinku wykorzystał Patrick Bevin. Nowozelandczyk, od niedawna mistrz swojego kraju w jeździe indywidualnej na czas, już w pierwszym starcie w cyklu WorldTour, wygrał etap i przez cztery dni przewodził też klasyfikacji generalnej. Pozycję tę utracił na ostatnim odcinku – kraksa na piątym etapie pozostawiła ślady na tyle wyraźne, że Bevin nie był w stanie uczestniczyć w ostatecznej rozgrywce na Old Willunga Hill.

Do mety 27-latek dojechał z większą stratą, ale obronił się w klasyfikacji punktowej. Jego wygrana, a następnie waleczna postawa po kraksie sprawiły, że drużynowi koledzy poznawali się w akcji na najwyższym poziomie, biorąc na siebie odpowiedzialność za prowadzenie wyścigu i rozgrywając go z innymi ekipami.

Jestem trochę poobijany, ale upadki są częścią naszego sportu. Szkoda, że po całym włożonym wysiłku wszystko tak się potoczyło, ale będę kolejne wyścigi i w przyszłym roku też zamierzam przylecieć do Australii, zawinąć rękawy i zaatakować ponownie. Na starcie wszystko mnie bolało, ale gdy zaczęliśmy jechać to nie było aż tak źle. Szczerze mówiąc to sprawiała mi przyjemność myśl, że jestem w stanie się utrzymać w grupie. Nie miałem nic do stracenia, więc chciałem spróbować i wytrzymać jak najdłużej

– relacjonował kolarz CCC Team po zakończeniu wyścigu.

Na dojeździe do pierwszego podjazdu poczułem jednak, że będzie ciężko, że jestem w tarapatach. Próbowałem zachować zimną krew i gdy droga zaczęła piąć się w górę chciałem mocniej nacisnąć na pedały, ale po prostu nie mogłem. To jest straszne uczucie, gdy wszyscy ci odjeżdżają. Na okrążenie przed metą wciąż myślałem, że jestem w stanie wygrać wyścig.

Nowozelandzki specjalista w jeździe indywidualnej na czas po pięciu etapach miał 7 sekund przewagi nad broniącym tytułu Darylem Impeyem oraz 26 sekund nad większą grupą kolarzy zainteresowanych walką o miejsca w czołówce. To, do momentu kraksy lub nawet pierwszego przejazdu przez Willungę, pozwalało myśleć o miejscu na podium wyścigu, a nawet jego wygraniu.

Oczywiście nie jest łatwo pogodzić się z tą wczorajszą kraksą i tym, że cała praca włożona w walkę o klasyfikację generalną poszła na marne, ale takie jest kolarstwo. Nic nie jest zagwarantowane. Wynosimy z tego wyścigu wiele pozytywnego i z optymizmem możemy patrzeć na kolejne starty

– zadeklarował Bevin.

Bevin w barwach Cannondale i BMC Racing pokazywał się na trasach krótszych etapówek, a w 2018 roku, jako trybik w maszynie, której celem wygrywanie było wyścigów jazdy drużynowej na czas. Nowozelandczyk w strukturze grupy Jima Ochowicza wyraźnie poprawił jazdę na czas, ale wysokie lokaty nie przekładały się na indywidualne sukcesy.

Start w Tour Down Under po udanych mistrzostwach kraju i wygrana etapowa w chaotycznym sprincie na finiszu drugiego etapu to pierwsze zwycięstwo na poziomie WorldTour i pierwsze, poza krajowymi mistrzostwami, od 2015 roku.

Świetnie mi się tu jeździło od pierwszego kilometra i mam nadzieje kontynuować taki styl ścigania przez cały rok. Ten wyścig jest zapowiedzą moich kolejnych startów, w których też będę starał się jeździć agresywnie i walczyć o każdą sekundę

– powiedział.

CCC Team prowadzi peleton Tour Down Under

fot. © BORA - hansgrohe / Bettiniphoto

Z występu podopiecznych zadowolony był prowadzący ich dyrektor sportowy Jackson Stewart.

 

Cały zespół był fenomenalny przez cały wyścig. Doświadczenie Víctora de la Parte, Joey Rosskopfa i Frana Ventoso było bezcenne. Ze świetnej strony pokazali się też Jakub Mareczko, Łukasz Owsian, czy też Szymon Sajnok, którzy wkroczyli do WorldTouru. Po raz pierwszy bronili oni koszulki lidera w imprezie tej rangi i pokazali ogromny potencjał

– komentował w komunikacie prasowym zespołu.

Kolarze CCC Team w sezonie 2019 skupiali się będą właśnie na polowaniu na etapowe zwycięstwa oraz, pod przewodnictwem Grega van Avermaeta, na wyścigach klasycznych.

 

Pomimo tego, że zwycięstwo wyślizgnęło nam się z rąk możemy wracać z Adelajdy zadowoleni – wygraliśmy etap, przez cztery dni wieźliśmy koszulkę lidera, zanotowaliśmy cztery lokaty w top 5 i wygraliśmy klasyfikację punktową. To było znakomite otwarcie sezonu dla CCC Team.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. reko

    21 stycznia 2019, 11:18 o 11:18

    szkoda, ale i tak szacun za ten wyścig

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: