Greg van Avermaet: CCC Team, odpowiedzialność i pogoń za klasykami

Greg van Avermaet w koszulce lider Tour de France

Mistrz olimpijski Greg van Avermaet wprowadzi CCC Team – pierwszą polską grupę WorldTour – na największe wyścigi kolarskie świata. Belg przed rozpoczęciem nowej przygody czuje presję, ale pewny jest też swoich wysokich umiejętności.

Greg van Avermaet w zespole Jima Ochowicza dostał przed laty szansę rozwoju, w miarę sukcesów – wsparcie, a w trudnych chwilach – zaufanie. Współpraca dała efekty – Belg na koncie zapisał liczne zwycięstwa w wiosennych klasykach, w tym w Paryż-Roubaix, olimpijskie złoto w wyścigu ze startu wspólnego, dwa etapy Tour de France, kilka dni w maillot jaune, a do tego przez lata był silnym punktem składu walczącego o czołowe lokaty w wyścigach drużynowych na czas.

Urodzony w Lokeren zawodnik czekał cierpliwie na decyzję w sprawie przyszłości zespołu. Koniec współpracy z firmą BMC oznaczał ból głowy dla Ochowicza, a poszukiwania sponsora przeciągały się i dopiero podczas Tour de France rozmowy z polską firmą CCC zaczęły zmierzać w korzystnym dla amerykańsko-szwajcarskich struktur kierunku.

Dla mnie najważniejsza była lojalność wobec zespołu, w którym spędziłem już osiem lat. Wspierali mnie przez tyle lat, nie odszedłbym tak po prostu, nie powiedziałbym „ciao” i poszedł gdzieś indziej. Ale przyznam, że trwało to długo. Zakładałem, że muszę wiedzieć co dalej w kwietniu lub maju, wtedy chciałem podjąć decyzję. Trwało to dwa miesiące dłużej, nie był to najprzyjemniejszy czas, ale w końcu skończyło się dobrze dla mnie i reszty obsługi. Szkoda, że nie mogliśmy zatrzymać innych zawodników, gdyby w tym zespole było jeszcze ze 2-3 chłopaków z BMC, to byłoby lepiej

– przyznał Van Avermaet podczas rozmowy z dziennikarzami w hiszpańskiej Denii.

W zespole, który zbudowany został na strukturach BMC Racing, Van Avermaet będzie jedynym liderem, na papierze jedynym kolarzem mogącym popisać się powtarzalnością i umiejętnością wygrywania wyścigów WorldTour. Presja spoczywająca na barkach 33-latka jest więc spora.

W BMC mieliśmy trzech liderów, mnie, Richiego [Porte’a] i Rohana [Dennisa]. Każdy na innym polu. Teraz ja jestem jedynym liderem ekipy, liderem na klasyki. Więc jeśli coś pójdzie nie tak w klasykach, to mamy problem. Wcześniej ekipa mogła także polegać na wynikach Richiego czy Rohana

– powiedział.

Ale nie obawiam się, wiem na co mnie stać. W większości klasyków jestem w czołówce, przyjeżdżam w top 10, ale oczywiście miło byłoby wygrać. Wygrać dla zespołu, wygrać by dobrze rozpocząć, by zdjąć z zawodników presję

– dodał szybko.

Van Avermaet umiejętność jazdy pod presją pokazywał już w przeszłości. Tylko w tym roku, podczas Tour de France, los ekipy wciąż nie był zagwarantowany, ale Belg wraz z kolegami z zespołu niepewność przekuli na sukces, wygrywając jazdę drużynową na czas i pomagając Van Avermaetowi na zdobycie prowadzenia w wyścigu.

Zawsze nakładam na siebie dużą presję, nie potrzebuję dodatkowej, by reprezentować wysoki poziom. Robię co mogę podczas każdego wyścigu, ale wtedy [w Tour de France] było to ważne, bo szukaliśmy sponsora. Rozmawialiśmy z naszym obecnym sponsorem CCC, myślę, że zawsze robi to lepsze wrażenie, jeśli lider ekipy jest w koszulce lidera

– wspominał 33-latek.

Dla mnie wygrywanie to najważniejsza rzecz. Jako zawodnik nie myślisz o miejscach w dziesiątce, jedziesz po zwycięstwo. Nie wyszło w tym roku, ale dużo zależy od okoliczności – ja byłem wśród najlepszych, w każdym wyścigu. Myślę, że w przyszłym roku mogę wygrać jeden, a może więcej klasyków.

Van Avermaet sezon 2019 rozpocznie na trasie Volta a la Comunitat Valenciana (6-10 lutego), następnie wystartuje w Tour of Oman (16-21 lutego), a kampanię klasyków rozpocznie na Omloop Het Nieuwsblad (2 marca). W jego kalendarzu znalazły się także Strade Bianche (9 marca), Tirreno-Adriatico (13-19 marca), Mediolan-San Remo (22 marca), E3 BinckBank Classic (29 marca), Gandawa-Wevelgem (31 marca), Dwars door Vlaanderen (3 kwietnia), Ronde van Vlaanderen (7 kwietnia), Paryż-Roubaix (14 kwietnia), a w końcu – Amstel Gold Race (21 kwietnia).

Greg van Avermaet wygrywa Paryż-Roubaix

ASO/P.Ballet

Na liście tej szczególną uwagą mistrz olimpijski otacza "De Ronde" - wyścig na mecie którego Van Avermaet trzy razy stawał na podium, a kolejne cztery razy meldował się w pierwszej dziesiątce.

Flandria. Mówię to co roku, ale nigdy się nie udało. To wyścig, który odpowiada mi najbardziej, zawsze w niego celuję. Byłem tyle razy na podium, jestem zmotywowany. Nie jest łatwo wybierać, chcę być w formie od Omloop Het Nieuwsblad po Amstel Gold Race, a jeśli wygram jeden z wyścigów [innych niż Ronde] to też dobrze

– odpowiedział na pytanie o cel we wiosennej kampanii.

Na brukach pomocą powinni mistrzowi olimpijskiemu służyć Łukasz Wiśniowski, Guillaume van Keirsbulck, Michael Schär, Francisco Ventoso czy Gijs van Hoecke.

Na klasyki mamy bardzo mocny skład. Nie widzę większych różnic w porównaniu do roku ubiegłego. Na papierze mamy 7-8 zawodników, których możemy wystawić. Myślę, że nasza siła rażenia nie będzie znacząco odbiegała od ubiegłorocznej. Z drugiej strony, trudniej będzie wystawiać składy na inne wyścigi, które musimy pojechać, jak na przykład Giro d’Italia. Będzie trudniej, ale przed nami otwiera się sporo możliwości – jako BMC musieliśmy sporo kontrolować

– tłumaczył optymistycznie Van Avermaet.

Belg w sezonie 2019 spróbuje połączyć kampanię klasyków z Tour de France. Na trasie największego wyścigu świata koszulkę lidera nosił już dwukrotnie, dwukrotnie odnosił także etapowe zwycięstwa. W tym sezonie, ze względu na brak zawodnika, który powalczyć może w klasyfikacji generalnej, zespół skupić się ma na wygraniu etapów. Czy także koszulki lidera?

W tym roku? Nie, chyba nie. Będzie trudno. Z BMC było to możliwe, ale teraz musimy pokazać, że potrafimy jechać dobre czasówki drużynowe. Start w Brukseli to motywacja, etap do Epernay [etap 3] to chyba odcinek dla mnie... pewnie będę blisko, ale w kontekście koszulki najważniejsze jest dobry występ na drużynówce, aby różnice były jak najmniejsze

– podkreślił.

Przyszłoroczna, 106. edycja Tour de France, wystartuje z Brukseli, a na drugim etapie o podziale łupów w pierwszym tygodniu częściowo zdecyduje 28-kilometrowa jazda drużynowa na czas. CCC Team nie dysponuje siłą rażenia grupy BMC w tej specjalności, póki co nie zna jeszcze swoich możliwości.

Będę miał szansę [na przejęcie koszulki] do La Planche des Belles Filles [etap 6], bo tam stracę czas. Potem zobaczymy, dwa lata temu zostałem liderem po ucieczce, więc jest to możliwe, ale zobaczymy jako to wszystko się ułoży. Nasza pierwsza drużynówka będzie w Tirreno, więc tam zobaczymy czy jesteśmy w stanie nawiązać walkę z najlepszymi

– realistycznie oceniał Van Avermaet.

Greg van Avermaet na wielbłądzie

fot. Qatar Cycling Federation/Paumer/Kåre Dehlie Thorstad

Spotkanie z mediami polskiego zespołu odbyło się w tym samym hotelu, w którym przez ostatnie lata gościła na przedsezonowych zgrupowaniach ekipa BMC Racing. Tym razem gości golfowego kurortu łączyła czarna koszulka z (dyskretnym) pomarańczowym napisem CCC i poprzylepiane na piersiach karteczki z imionami.

Odczucia są inne, ale niemal cały management został, więc nie ma tak wielkiej różnicy, wciąż czuję jakbym jeździł w BMC. Dużo znajomych twarzy, po raz ósmy z rzędu jesteśmy w tym hotelu

 – uśmiechnął się Belg.

Jest sporo nowych ludzi z Polski, potrzeba czasu by to wszystko zintegrować. To normalne, chodziliśmy z plakietkami na koszulkach, żeby wiedzieć kto jest kim. Trzeba się poznać. Póki co idzie bardzo dobrze, wszyscy są zmotywowani. Także chłopaki, którzy przyszli z CCC, dla nich to jest krok naprzód, oni chcą się pokazać i to powinno przełożyć się na dobrą atmosferę w zespole. Mam nadzieję, że to przyniesie rezultaty.

W grupie znalazło się pięciu kolarzy kończącej działalność na poziomie prokontynentalnym ekipy CCC Sprandi Polkowice, siedmiu kolarzy kończącego działalność BMC Racing, a także nabytki m.in. z zespołów Sunweb, Sky, Movistar czy Lotto-Jumbo. W sumie 23 zawodników.

Jest kilku nowych zawodników, musimy zobaczyć na co ich stać. Niektórych kolarzy nie znam, nie wiem co potrafią. Ale są i kolarze jak Serge Pauwels, który jeździł już w Quick-Stepie, Sky. On był bardzo zaskoczony profesjonalizmem zespołu. Tę organizację przyniosły struktury BMC, a z nowym sponsorem mamy przed sobą dobry rok

 – ocenił na zakończenie.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: