Tour de France 2018. Pięć lat oczekiwania Daniela Martina

Daniel Martin

Daniel Martin (UAE Team Emirates) był bezkonkurencyjny na Mur de Bretagne, a to pozwoliło mu odnieść zwycięstwo na 6. etapie Tour de France.

Sympatyczny Irlandczyk po raz drugi w karierze stanął na najwyższym stopniu podium. Pierwsze zwycięstwo odniósł w 2013 roku, w swoim drugim starcie w "Wielkiej Pętli" na etapie z metą w Bagneres de Bigorre, później, w latach 2015-2017 w każdej z edycji co najmniej raz meldował się na 2. miejscu na etapie.

To wspaniałe uczucie, ponownie odnieść zwycięstwo. Miałem kilka drugich miejsc w ostatnim czasie. Trochę obawiałem się czołowego wiatru i nie sądziłem, że to się tak potoczy. W pierwszej części wspinaczki jechaliśmy bardzo mocno i widziałem, że niektórzy jadą już na limicie. Prawie nikt nie miał pomocników, więc pomyślałem - dlaczego nie spróbować

  • relacjonował 31-latek.

W 2015 roku na tej samej końcówce Martin uplasował się  na drugim miejscu. Wtedy peleton odpuścił Alexisa Vuillermoza (Ag2r La Mondiale) i Irlandczyk po późnym ataku nie zdołał go dogonić. Teraz nie mógł sobie pozwolić na podobną pomyłkę.

Wczoraj czułem się dobrze, to był dobry znak na dziś. Byłem bardzo zrelaksowany, może nie pewny siebie, ale skupiony na tym, aby mocno pojechać w finale. Ostatnio byłem tutaj drugi. Dzisiaj nie miałem wątpliwości. Zaatakowałem i jechałem tyle ile fabryka dała

  • dodał.

Dla Martina zwycięstwo etapowe było podstawowym celem na tegoroczną edycję Tour de France. Niemniej jednak po udanych dwóch ostatnich odsłonach tej imprezy - 9. miejscu w 2016 i 6. w 2017 - Irlandczyk ukradkiem spogląda na klasyfikację generalną, jednak otwarcie nie mówi o swoich ambicjach.

Zwycięstwo czyni Tour de France udanym, wszystko ponad to jest bonusem

  • zakończył dzisiejszy triumfator.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: