ASO broni La Course 2017

Organizator La Course by Le Tour de France broni trasy przyszłorocznego wyścigu.

Po trzech latach od debiutu, wydarzenie opuści Pola Elizejskie, przenosząc się w Alpy. Kobiecy peleton 20 lipca zmierzy się z przełęczą Izoard i poprzedzi zakończenie 18. etapu Tour de France.

Krytykę przede wszystkim wywoła zaplanowana długość La Course. 67 kilometrów to poniżej minimum, wymaganego od imprez kobiecego WorldTouru.

Organizacyjnie jest nam łatwiej, gdy wyścigi kobiet i mężczyzn mają początek i koniec w tym samym punkcie. Panie skorzystają z tej samej infrastruktury, miasteczka startowego, ceremonii składania podpisów, na licznej obecności kibiców i mediów. To najlepszy sposób, aby skierować reflektory na żeńskie wydanie kolarstwa

– mówi dyrektor techniczny ASO Thierry Gouvenou w wywiadzie dla „Cycling Weekly”.

67 kilometrów do Izoard będą dużo trudniejsze niż 100 kilometrów po Champs-Élysées. Sama wspinaczka ma 14,1 kilometrów przy nachyleniu 7,3%, cały wyścig przebiegnie na dużej wysokości. Briancon, skąd panie wystartują, leży na 1170 metrach n.p.m.

– dodaje.

Uwarunkowania geograficzne uniemożliwiły poprowadzenie La Course na dłuższym dystansie.

Gór nie przeniesiemy. Pętla mogła liczyć albo 70, albo 180 kilometrów. Czuliśmy, że do wyścigu w Paryżu wkradła się monotonia. Chcieliśmy kolarkom zaoferować inny teren.

– wyjaśnia Gouvenou.

ASO zmaga się również z postulatem zorganizowania kobiecego wyścigu etapowego.

Przenosząc wyścig w góry sprawdzimy, czy logistycznie da się to zrobić. Prawda jest jednak taka, że Tour de France z roku na rok pęcznieje, a to na dłuższą metę komplikuje organizację dwóch imprez w tym samym czasie

– nie kryje Gouvenou.

Dość powiedzieć, że peleton La Course będzie zmuszony wyruszyć z Briancon około 8:30 rano, aby nie „zderzyć się” z wyścigiem mężczyzn (oba będą transmitowane w całości).

banner