Tour de France 2016: wypowiedzi po 4. etapie

Marcel Kittel po prostu nie wiedział. Nie wiedział, czy wygrał sprint 4. etapu Tour de France. Kiedy się dowiedział, dopiero zaczął się cieszyć.

Ośmiokrotny, a teraz już dziewięciokrotny zwycięzca etapowy francuskiego wyścigu, wyprzedził na kresce reprezentanta gospodarzy Bryana Coquarda (Direct Energie) oraz lidera Petera Sagana (Tinkoff).

Wiedziałem, że decydowały milimetry. Nie byłem pewien, czy te milimetry były po mojej stronie. Jestem mega szczęśliwy. Nie było łatwo wrócić tutaj, do Francji

– powiedział Kittel, którego rok temu zabrakło na trasie Grand boucle.

Jego ówczesna ekipa Giant-Alpecin postanowiła nie nominować  go do kadry po kłopotach zdrowotnych wiosną.

Wczoraj wieczorem wszyscy usiedliśmy i porozmawialiśmy o tym, co w ostatnich dniach nam nie wyszło. Dzisiaj chcieliśmy pokazać, że umiemy. Jestem dumny z moich kolegów. Emocje biorą górę. Muszę przyznać, że ten dzisiejszy triumf jest dla mnie bardzo ważny

– dodał Niemiec w koszulce Etixx-Quick Step.

Dla Coquarda było to drugie podium etapowe w tegorocznym Tourze. Francuz w dalszym ciągu czeka na swoje pierwsze zwycięstwo.

Wierzyłem, że mam szansę. Jestem rozczarowany, ale nie poddaję się. Będzie jeszcze sporo okazji. Wydaje mi się, że pokazałem, iż należę  do grupy czołowych sprinterów. Chcę w tym roku w końcu sięgnąć po wygraną etapową

– oznajmił Coquard.

Sagan obronił prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Nie mogę narzekać. Trzeci na mecie, zebrałem kilka punktów w maillot vert. I mam nadal żółtko. Dzisiaj za szybko rozpocząłem sprint. Kittel był mocniejszy, a Coquard zachował się sprytnie. Czekał do ostatniej chwili, niewiele mu zabrakło

– tłumaczył Słowak.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: