Giro d'Italia 2015: wypowiedzi po 17. etapie

Po drugie zwycięstwo etapowe w tegorocznym Giro d’Italia sięgnął w środę Sacha Modolo. Tym razem w Lugano 27-letni zawodnik Lampre-Merida wyprzedził na kresce Giacomo Nizzolo (Trek) oraz Lukę Mezgeca (Giant-Alpecin).

Na papierze ten etap wyglądał na łatwy, ale rzeczywistość pokazała, że taki nie był z niezłą rampą na cztery kilometry do mety. Na podjeździe spojrzałem za siebie i zauważyłem, że moi potencjalni rywale mają problemy. Może byli bardziej zmęczeni niż ja. W nogach mieliśmy ciężki wczorajszy etap, jednak nieźle się czułem, do tego pogoda nam sprzyjała: ciepło i słonecznie

– mówił Modolo.

Na ostatnim kilometrze jego koledzy uformowali pociąg:

Być może byłoby lepiej zaczepić jeszcze jedną lokomotywę, lecz po miesiącach ciężkiej pracy dysponuję z Maxem Richeze oraz Roberto Ferrarim jednym z najszybszych, najsprawniej funkcjonujących pociągów sprinterskich w peletonie. Nie boję się na kresce nikogo.

Według planu Alberto Contador (Tinkoff Saxo) obronił prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Teoretycznie mieliśmy dzisiaj etap przejściowy, który był jednak nie taki łatwy. Trasa prowadziła w górę i w dół, przez większość część dnia pedałowaliśmy z wiatrem na twarzy. Peleton zachowywał się nerwowo. Etap przebiegał szybko, oderwała się trzyosobowa ucieczka. Do tej pory każdego dnia coś nam się przydarzyło: kraksa, kapeć. Dzisiaj obyło się bez takich sytuacji. Cieszę się, że dojechaliśmy do Lugano, gdzie mieszkam. Znam te drogi

– powiedział „Księgowy” przed jutrzejszą wspinaczką na Monte Ologno. A dwóch kolejnych dniach prawdziwa batalia.

fot. Vincent Kalut/PN/BettiniPhoto

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: