Paryż-Nicea 2015: Richie Porte: "jestem w formie życia"

Tasmańczyk zwycięstwem w "wyścigu ku słońcu" podbudowuje morale przed startem w Giro d'Italia.

Po raz drugi w karierze Richie Porte wygrał czasówkę na Col d'Eze i po raz drugi triumfował w klasyfikacji generalnej Paryż-Nicea. Australijczyk na ostatnim etapie nie pozostawił rywalom złudzeń i pewnie sięgnął po etapowy triumf i glorię zwycięzcy wyścigu.

Podium za plecami 30-latka dopełnili mistrz świata Michał Kwiatkowski (Etixx-Quick Step) oraz Słoweniec Simon Spilak (Katusha).

Triumf jest słodszy niż ten ostatni. Było ciężko, wszystko zależało od ostatniego etapu, więc zwycięstwo na Col d'Eze to coś wspaniałego. Wczoraj straciliśmy czas, wyłożyliśmy się na zjazdach, chyba mieliśmy za bardzo napompowane koła. To była jazda na lodzie

- wspominał wczorajszy odcinek Porte.

Mistrz Australii w jeździe na czas do finałowego odcinka przystąpił 36 sekund za prowadzącym Tonym Gallopinem (Lotto Soudal), mając równocześnie sekundę zapasu nad Kwiatkowskim.

36 sekund to sporo, ale byłem dość pewny siebie. Słowa uznania dla Tony'ego, ale liczyłem że wczorajsza akcja go zmęczy. Podjazd znałem, jechałem go tak wiele razy n treningu. Dziś chyba byłem wolniejszy niż na treningach. Szkoda mi tylko Gerianta, bo zasłużył na podium

- dodał kolarz ekipy Sky, który prestiżową etapówkę wygrał już w 2013 roku.

Geraint Thomas zaliczył słabszy dzień i ostatecznie wylądował na 5. miejscu, jedno oczko przed Gallopinem. Francuz zdecydowanie nie miał dziś nogi - już na początku widać było, że ma problemy, a potwierdzały to pomiary czasu. 26-latek stracił 1:39 i pożegnał się z wywalczoną wczoraj żółtą koszulką.

Było okropnie, ale takie jest kolarstwo. To był po prostu zły dzień, wiedziałem to od początku. Nie szukam wymówek, bo ich nie ma. Czułem się dobrze z rana, ale nogi nie kręciły dobrze na trasie

- wyjaśnił na mecie.

Takie prawa sportu, ale to okropny zawód. Mogłem to zrobić, a nie często zdarza się być w takiej pozycji. To dla mnie cios, ale wyciągnę z tego wnioski

- zapowiedział przygnębiony Francuz.

Dla Porte'a powtórka z 2013 roku to dobry prognostyk przed celami zaznaczonymi w kalendarzu na pierwszą część sezonu. Australijczyk w tym roku będzie liderem zespołu Sky na Giro d'Italia i spróbuje osiągnąć to, czego, z powodu chorób, nie udało mu się osiągnąć przed rokiem.

Jestem w formie życia. Miałem okropny sezon w tamtym roku, ale teraz znów jestem sobą. Podbudowałem się bardzo przed Giro, a motywacji dodaje mi silna drużyna. Wcześniej wystąpię w Volta a Catalunya i Giro del Trentino

- zapowiedział 7. kolarz włoskiego Grand Touru z 2010 roku.

fot. ASO/G.Demouveaux

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: