Tour of Qatar 2015: Valverde: "wolałbym pięć razy z rzędu jechać Tourmalet"

Kiedy przed wyścigiem Tour of Qatar dziennikarze pytali Toma Boonena o Alejandro Valverde, Belg odparł, że Hiszpan jest mocny, ale pozbędą się go na pustyni.

"Tommeke" nie żartował. 22-krotny zwycięzca etapowy katarskiej imprezy w walce na wiatrach jest zaprawiony jak mało kto, a do tego wspiera go równie mocno zahartowana na holenderskich i belgijskich szosach ekipa. Kolarz ekipy Etixx-Quick Step wprawdzie dorobku zwycięstw etapowych nie powiększył, ale grono faworytów mocno uszczuplił, na mecie drugiego etapu finiszując wśród nielicznej grupki.

Trzy minuty straty zanotował Alejandro Valverde (Movistar Team), na metę dojeżdżając w grupce z dotychczasowym liderem imprezy i swoim kolegą z ekipy - Jose Joaquinem Rojasem.

To było nieludzkie. Pierwszy etap był ciężki, ale dzisiaj to już szaleństwo. Nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałem. To nawet nie chodzi o wiatr, piasek jest wszędzie, nie da się oddychać. Super

- komentował na łamach hiszpańskiej Marca niezadowolony Hiszpan.

Grupa się dzieliła, zjeżdżała, dzieliła, ludzie lecieli na ziemię... Było wszystko, oprócz podjazdów, ale szczerze mówiąc to wolę się wspinać. Wolałbym pięć razy z rzędu jechać Tourmalet...

Trzeci etap katarskiego wyścigu to jazda indywidualna na czas na dystansie 11 kilometrów. Boonen stanie na rampie startowej jako wicelider i atakował będzie prowadzącego po dzisiejszym triumfie Alexandra Kristoffa (Katusha). Belgowi łatwo jednak nie będzie - różnice między sprinterami są niewielkie, a w tle czają się tacy czasowcy jak Niki Terpstra (Etixx-Quick Step) czy Maciej Bodnar (Tinkoff-Saxo).

fot. Movistar Team

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: