Co dalej z Astaną?

Były doper Jörg Jaksche mówi jasno. Niemiec nie chce, by zamieszana w doping Astana dostała na przyszły sezon licencję WorldTour.

Mam taką nadzieję. To byłby bardzo dobry znak. Dobrze byłoby, gdyby UCI powiedziała nie. Lekarze, którzy za moich czasów pracowali w CSC, przeszli do Astany. Widać, z jakim skutkiem. A Alexandre Vinokourov jest najgorszą postacią w peletonie

– powiedział Jaksche Niemieckiej Agencji Prasowej (dpa).

Szefostwo kazaskiego teamu zasygnalizowało, że w przypadku nieuzyskania licencji, podjęte zostaną wszelkie kroki sądowe. Z takimi mieliśmy już do czynienia przy sprawie Katusha w 2013 roku, kiedy ekipa nie dostała „papierka” z powodu niespełnienia kryteriów etycznych. Rosjanie się odwołali, rację przyznał im Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie.

Skutek? Katusha ściga się nadal w pierwszej dywizji. Jeśli wypadnie z niej Astana, będzie to prawdopodobnie katastrofa dla projektu Vinokourova, który jeszcze podczas tegorocznego Tour de France kategorycznie odcinał się od nielegalnego wspomagania.

Doping? To stare dzieje. Kolarstwo zmieniło się w ostatnich latach, stało się bardziej przejrzyste. Kierujemy się polityką antydopingową

– tłumaczył w St. Etienne „Vino”.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: